niedziela, 13 sierpnia 2017

Tea Book Tag

Cześć, dzisiaj zapraszam Was na tag z herbatą w roli głównej :) Oczywiście zachęcam do polecania książek z poszczególnych kategorii. Będzie mi naprawdę miło!
Chciałabym również przeprosić za zdjęcia, ponieważ już były na moim blogu. Niestety jest dość pochmurno i wolę dodać ładne zdjęcia jeszcze raz, niż zrobić inne, które nie podobałyby mi się.
Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.
Czytam mało klasyków i dopiero zapoznaje się z nimi, więc na początku nie wiedziałam jak odpowiedzieć. Jednak po chwili zastanowienia wybrałam Małego Księcia, a także powieść Oskar i Pani Róża. Te dwie książki są dla mnie naprawdę ogromną motywacją, więc musiałam je tu zamieścić. Chyba każdy je zna, prawda?

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
Taką powieścią jest Marsjanin. Była to dla mnie strasznie nudna historia i pamiętam, że czytałam ją ponad dwa tygodnie, co zdarza się u mnie bardzo rzadko. Książka jest nudna i niedopracowana, więc naprawdę można przy niej przysnąć.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.
Jeśli chodzi o motyw podróży, to idealną książką, a nawet serią jest Biuro Podróży Samotnych Serc (recenzja 1 i 2). To seria o podróżowaniu, w której możemy poznać zwyczaje i zabytki różnych miejsc z całego świata. Naprawdę świetna przygoda!
Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Zdecydowanie Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu (recenzja). To świetna książka z cudownym przekazem i naprawdę nie wiem dlaczego jest tak mało popularna. Porusza ważne motywy takie jak śmierć, miłość, tolerancja i orientacja. 
Czytajcie to, proszę!
Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
Dziewczyna z pociągu, ta książka jest mocno przeciętna, a zyskała ogromną sławę. Uważam, że niesłusznie. Moim zdaniem zamiast tracić pieniądze na promocję tak złej książki, lepiej jest zareklamować coś naprawdę dobrego i wartościowego.

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
Taką powieścią jest Małe życie. Pierwsze rozdziały czyta się dość opornie, ponieważ autor zrobił długie wprowadzenie w życie bohaterów. Jednakże później poznajemy cudowną, a zarazem straszną historię, przez którą przewijamy się naprawdę szybko.
Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, kiedy byłam mała.
Nie czytano mi kiedy byłam mała, więc nie mogę odpowiedzieć. Chociaż jeśli chodziłoby o czytanie samemu to byłby to Czerwony Kapturek oraz Kubuś Puchatek.

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka.
Takich książek jest dużo, jednak jeśli muszę wybrać to zdecydowanie jest to duologia Lato koloru wiśni (recenzja). To bardzo lekkie i przezabawne książki, które czyta się w ekspresowym tempie. 
Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.
Myślę, myślę i stwierdzam, że nie mam takiej książki. Jeśli taka była to już jej po prostu nie pamiętam. Dlatego chciałabym Was poprosić o polecenie czegoś dobrego :) 

Rozlana herbata, czyli kogo taguję.
Oczywiście Filipa!
Z chęcią zobaczę ten tag również u Gosi z Okularnica czyta :)
I u Oli z Zanim się obudzę ^^
14

piątek, 4 sierpnia 2017

Wzgórze Niezapominajek

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją, choć muszę przyznać, że niezbyt pozytywną. Poza tym będzie to krótka recenzja, bo nie wiem co mogę napisać o książce, która mi się nie podobała.
Po opisie książka wydawała się świetna, sami zobaczcie.
Miał być piękny ślub i szczęśliwe życie we dwoje, ale plany rozwiały się w kilka godzin. Lena wyjeżdża do rodzinnej miejscowości nad jeziorem, by w bezpiecznym domu babci leczyć złamane serce. Tam odkrywa, że przyjaciółka, Julia, która zmarła przed rokiem, coś jej zostawiła.
W szkatułce w niezapominajki czeka list i wskazówki do odkrycia tajemnic, które dotyczą Leny, Julii i paru bliskich osób.
Lena postanawia wyjaśnić wszystkie sekrety i poznać prawdę- nie tylko o sobie.

W sumie nawet nie wiem od czego zacząć, bo według mnie to naprawdę kiepska książka.
Może na początek wymienię plusy tej powieści, co Wy na to? :)

Zaletą jest pomysł na fabułę, kiedy czytelnik zapoznaje się z opisem naprawdę się zachęca i chce poznać tajemnice rodziny. Choć wątek jest naprawdę popularny, to autorka ujęła to w taki sposób aby nadać mu tajemniczości i wyjątkowości.

Drugim plusem jest charakterystyka bohaterów, A. Bichalska wykreowała je w taki sposób, aby czytelnik  zżył się z postaciami i ich historią. Wszyscy bohaterowie są życzliwi, kochani i każdy zna każdego.
Myślę, że to plus, choć czasem irytowało mnie to, że wszytko jest idealnie.
Trzecim i ostatnim plusem jest pokazanie walki o swoją pasję. Autorka poprzez osobę Marcina i Leny pokazała, że nie trzeba tracić wiary w nasze marzenia i dążyć do celu. Nawet jeśli coś nam nie wyjdzie warto spróbować ponownie.
Pani Anna uświadamia również, że poprzez pasję możemy wybić się z problemów, smutku, depresji.
Warto mieć hobby już od najmłodszych lat :)

Czas na negatywną stronę recenzji.

Pisarka wymyśliła świetną fabułę, ale wykonanie tego to porażka. Momentami miałam po prostu wrażenie, że pisała to nastolatka. Wydarzenia nie miały ładu i składu, a dialogi były dość dziecinne.
Poza tym zauważyłam, że autorka lubi wszytko odwlekać i główny wątek rozkręca się dopiero w połowie, dlatego też przez 200 stron po prostu się nudziłam.

Minusem jest również sam wątek zagadki i zakończenie, ponieważ połowę można się po prostu domyślić. Wprawdzie treść zagadek, które wymyśliła Julia była ciekawa, ale to co działo się po odgadnięciu ich było nudne, bo czytelnik już dawno domyślił się o co chodzi.

Denerwował mnie również wątek miłości, ponieważ pojawiał się więcej razy niż główny motyw. Na każdej stronie miłość, miłość i miłość. Ja naprawdę rozumiem, że jest to obyczajówka, ale pomimo tego spodziewałam się więcej zagadek i głębszego przekazu, a nie czytaniu o zakochaniu się i argumentów za i przeciw tej miłości. Miałam tego serdecznie dość i nawet nie wiecie jak się cieszę, że skończyłam tę książkę.
I ostatnim minusem jest okładka. O jejku, co to ma być?! Ja nie uważam, że kobieta ze zdjęcia jest brzydka, ale zrobiła taką minę jakby coś jej się stało i uśmiech był u niej z przymusu. Niebieskie kwiaty na wianku kobiety wyglądają jak wklejone i przykro mi, że ktoś jeszcze bardziej zepsuł okładkę tym ohydnym wklejeniem.
Poza tym są tu trzy inne czcionki i nie wygląda to zbyt ładnie.
Książkę ratuje tylna ilustracja, bo bardzo lubię niezapominajki, a tło na którym jest napisana bardzo do nich pasuje.

Podsumowując, Wzgórze Niezapominajek to dość słaba książka. Myślę, że gdyby autorka spędziła nad nią trochę więcej czasu to byłaby to naprawdę dobra powieść obyczajowa. Niestety jest już za późno i moim zdaniem książka jest po prostu niedopracowana i dość nudna. Raczej nie sięgnę już po twórczość Pani Anny, ale jeśli ktoś niczego nie wymaga od książek i chce przeczytać powieść z lekką zagadką to proszę bardzo, zachęcam jak najbardziej :)
Tytuł: Wzgórze Niezapominajek
Autor: Anna Bichalska
Ilość stron: 288
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 3-4/10

Zaczytanych chwil!
19
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.