sobota, 15 lipca 2017

Chłopak, który o mnie walczył

Cześć! Dziś kolejna recenzja, ponieważ ostatnio było ich dość mało, a widzę, że moje recenzje bardzo się Wam podobają. Bardzo się z tego cieszę! ^^
A więc napiszę sobie troszkę o Chłopak, który o mnie walczył autorstwa Kirsty Moseley.
No i niestety dzisiejsza opinia nie będzie pełna pozytywów. Jak pierwsza część podobała mi się naprawdę bardzo to tę niestety chciałam odłożyć po 50 stronach.
Jako, że jest to drugi tom, to dla rozeznania w sytuacji dodam opis pierwszej części (recenzja).
Poznali się w nocnym klubie.
Jamie chce zmienić swoje życie i zerwać z kryminalną przeszłością. Nie szuka problemów.
Ellie kończy szkołę i niedawno rozstała się z chłopakiem. Chce być wolna, ale nie sądziła, że tego wieczoru spotka nieziemskiego chłopaka, który ją oczaruje.
Więcej Wam nie zdradzę (lubimyczytac.pl i opis na okładce zdradza za dużo), ale dopowiem Wam tylko, że fabuła tyczy się wokół przyszłości Jamie'go, dawnego związku Ellie i miłości.

Może zaczniemy od minusów, aby później porozmawiać o tych dobrych aspektach książki :)

Pierwszym minusem jest monotonność przez około pierwsze 100 stron. O jejku, czytało się to naprawdę wolno i chciało się ziewać. Nawet tragiczny zwrot akcji tego nie zmienił, nadal zasypiałam.
Później było lepiej, ale o tym trochę niżej.

Nie podobał mi się również wątek straty bliskiej osoby. Według mnie ten motyw nie był wystarczająco realistyczny. Oczywiście w poszczególnych momentach rozpacz była odczuwalna, ale w niektórych chwilach czytelnik o tym zapominał chociaż strata nadal była jednym z głównych wątków. No cóż, jakoś to przeżyłam.
W książce zdenerwowało mnie całkowite zapomnienie o Toby'm- ważnej osobie w życiu bohaterki. Był i znikł jakby nic nie znaczył. Po części to rozumiem, ale niezbyt podobało mi się zakończenie tej sprawy z nim. No bo halo, nie tylko główna bohaterka ma uczucia!
Po części minusem jest także główna bohaterka, często była naprawdę irytująca i podejmowała strasznie głupie decyzje. Czasami miałam ochotę zacząć na nią krzyczeć i kazać otworzyć jej wreszcie oczy.

I według mnie wadą jest również przewidywalność. Od pierwszego rozdziału do ostatniego wiedziałam co się wydarzy. Ja naprawdę rozumiem, że to romans czy też obyczajówka i wątki często są takie same, ale autorka mogła postarać się chociaż o trochę oryginalności. Eh, na szczęście skończyłam już przygodę z autorką.
Chociaż muszę przyznać, że zakończenie było całkiem przyjemne!

Dość pastwienia się nad tą powieścią, przejdźmy do plusów!

Książkę tak jak poprzednią część czyta się w ekspresowym tempie (oczywiście po pierwszych 100 stronach)! Gdybym miała czas na pewno skończyłabym ją w jeden dzień :)
Do tego przyczyniło się oczywiście to, że autorka dobrze napisała dialogi i opisy. Były proste i niewymagające dłuższego myślenia nad nimi. K. Moseley ma naprawdę przyjemny styl pisania.
Poza tym wykreowała głównego bohatera tak, że pomimo iż nie jest zbyt dobrym człowiekiem, to i tak czytelniczki go po prostu kochają! Pod koniec książki w szczególności!

W tej historii nie było dużego przepychu wydarzeń i postaci co również można uznać za plus. Chociaż czasami wydawały mi się mało realne, ale może tylko mi :)

Niemniej jednak z przykrością muszę przyznać, że autorka mnie zawiodła, dość mocno. Pierwsza część podobała mi się naprawdę bardzo i nauczyła mnie kilku ważnych rzeczy, a ta niestety poza tym, że trzeba spędzać czas z rodziną póki można, nie nauczyła mnie zbyt wiele.
Nie żałuję czasu, który z nią spędziłam, bo zrelaksowałam się czytając tę powieść, ale wiem, że mogłam wykorzystać go na lepszą książkę.

Jeśli jednak lubi się luźne historie miłosne i szuka się książki na odstresowanie i "odmóżdżenie" to polecam po nią sięgnąć :)
Ja zakończyłam swoją przygodę z Kirsty Moseley, bo po prostu mnie zawiodła. Jednakże jeśli chcecie to próbujcie jej książek i wyróbcie sobie własną opinię ^^
Tytuł: Chłopak, który o mnie walczył
Autor: Kirsty Moseley
Tłumacz: Danuta Fryzowska
Ilość stron: 336
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 4-5/10

13 komentarzy :

  1. Jak na razie czytałam tylko jedną książkę tej autorki, ale obie części Nic do stracenia od kilku tygodni czekają na półce na swoją kolej. Lubię czasami przeczytać takie lekkie książki, więc Kirsty Moseley jest do tego idealna :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, do książek na odstresowanie się K. Moseley naprawdę się nadaje :)

      Usuń
  2. Ja czytałam dylogię Nic do stracenia i zdecydowanie podziękuję tej pani. Tyle, ile się wymęczyłam z tymi jej bohaterami, ło matko XD

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet, gdybyś książkę oceniła pozytywnie, to nie przeczytałabym jej, gdyż to po prostu nie jest gatunek, w którym czuję się zbyt dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie nie czytałam nic tej autorki i wyszłam chyba na plus :D Jedyną jej książką do której mnie chociaż trochę ciągnie to "Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno". Ale z tego co się orientuje jest ona taka średnia, a druga tak jak ty uważasz- na kolana nie powala. Więc sobie chyba daruję xD

    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno lepiej przeczytać tą niż "Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno", słyszałam, że jest najsłabsza ze wszystkich.

      Usuń
  5. Ja nigdy nawet tej pani nie planowałam ;p Jej książki zupełnie mnie nie interesują, choć kojarzę tę autorkę przez blogsferę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na blogach jest duża popularność i większość recenzji jest pozytywnych :)

      Usuń
  6. Widzę, że nie bardzo podobała ci się ta książka, jednak ja wiem że widząc nazwisko Moseley mogę kupować jej książki w ciemno bo wiem, że mi się spodobają. Jakoś trafia w mój gust lubie takie przesłodzone historie.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku też tak miałam, ale później niestety było coraz gorzej aż całkiem mnie rozczarowała.

      Usuń
  7. Nie czytałam żadnej książki tej autorki i nie mam zamiaru :P Te książki nie są wpasowane mój gust czytelniczy. Romansidła czytam rzadko...a ta ksiązka wydaje się właśnie typowym odmóżdżaczem z przewidywalną fabułą i schematycznym wątkiem...więc tym bardziej podziękuję.
    Buziaki :*
    pomiędzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, każdy ma swój gust ^^ I tak, ta książka to typowy odstresowywacz :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie naprawdę przeogromna motywacja.
Tak, to właśnie dzięki Tobie nadal tu jestem i chcę tworzyć jeszcze więcej <3

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.