poniedziałek, 27 marca 2017

[POST SPECJALNY] Szept wiatru- fragment

Cześć! Dziś zdradzę Wam fragment książki Szept wiatru autorstwa Sylwii Trojanowskiej.
Chyba nie muszę wspominać jak bardzo uwielbiam tę serię, prawda?
Fragment powieści zamieszczam tu z prostego powodu- chcę Was bardzo zachęcić do przeczytania tej serii.
Pierwszy tom jest świetny, drugi cudowny, a ostatni to rewelacja! Do tego to zaskakujące zakończenie!
Ta seria to cud, miód i orzeszki!
Razem z wydawnictwem Videograf, patronkami powieści oraz ambasadorkami książki postanowiłyśmy przetoczyć Wam kilka cudownych momentów z Szept wiatru.
Ja mam fragment 14, więc jeśli chcecie to na dole zamieszczam linki do pozostałych 13 postów :)
Nie przedłużając, zapraszam do czytania! <3
"Spojrzałam na nią. Wydawała się taka spokojna, rozleniwiona i… chyba szczęśliwa. Jej cera, lekko zaróżowiona, a nie przeraźliwie blada, jak to miało często miejsce dawniej, kiedy tylko przebywała w otoczeniu Matyldy, dodawała jej urody i sprawiała, że wyglądała nie na czterdziestolatkę, ale na kobietę przynajmniej dziesięć lat młodszą. 
Matka poklepała mnie po kolanie i cichutko cmoknęła.
— Dużo ci zawdzięczam… — stwierdziła, a ja spojrzałam na nią, okazując brak zrozumienia. — Wiele lat zmagałam się ze sobą, z brakiem pewności siebie, z uległością, z wieloma rzeczami. Był nawet taki okres, o którym nie chcę pamiętać. Brałam wtedy silne leki, żeby się tym wszystkim nie przejmować. — Choć mówiła cicho, teraz jeszcze bardziej ściszyła głos. — I wtedy ty się zjawiłaś ze swoim problemem. Wtedy zemdlałaś, a ja postanowiłam ci pomóc. W zeszłym roku, po tej pamiętnej imprezie urodzinowej Roberta, bardzo źle spałam. Nie z powodu koszmarów ani z przejedzenia, ale z powodu wyrzutów sumienia, które się we mnie obudziły. Kiedy w końcu zasnęłam, przyśniła mi się babcia Zuza, najcudowniejsza kobieta, której brak, choć nie ma jej już nami od wielu lat, nadal mi doskwiera. W każdym razie moja kochana mama przemówiła mi wówczas do rozumu.
— Babcia Zuza? — Rozpromieniłam się na samą myśl o tej kochanej kobiecie, której ciepłego uśmiechu nigdy nie zapomnę. — A co zrobiła?
— W tym śnie kłóciła się z Matyldą i z Robertem o to, że nie traktują mnie z szacunkiem. Przyglądałam się tej scenie z boku, patrząc na walczącą matkę i na siebie, skuloną gdzieś pod ścianą. Nie podobałam się sobie. Było mi głupio z powodu swojej bezradności. Potraktowałam ten sen jak przesłanie i wskazówkę zarazem, i obiecałam sobie, że się zmienię, że przestanę być ofiarą losu, a stanę się kimś godnym uwagi oraz zaufania, nie tylko dla Roberta i Matyldy, ale przede wszystkim dla ciebie. Zrozumiałam, że babcia Zuza pojawiła się po to, bym uświadomiła sobie, że nie dasz rady przejść przez cały proces z tak słabą matką, jaką wówczas byłam.
— Naprawdę to była babcia Zuza?
— Nawet gdybym jej nie widziała, a zobaczyłam ją bardzo wyraźnie, to i tak jedyną osobą, którą stać było na tak mocny ochrzan pod czyimkolwiek adresem, była właśnie moja mama.
— Niesamowite!
— Wtedy pomyślałam sobie, że skoro sama babcia Zuza postanowiła mnie nawiedzić, to było coś na rzeczy. Wzięłam to sobie do serca i zaczęłam się zmieniać. Nie przyszło mi to nazbyt łatwo, ale krok po kroku zaczęłam swoją metamorfozę. Kupiłam kilka poradników. Były nawet interesujące i otwierały mi oczy na to, kim byłam i kim mogłam być. Jeden z poradników stał się dla mnie prawdziwym przełomem, najcenniejszą lekcją. Przeczytałam w nim historie kilku kobiet, które pewnego dnia postanowiły przestać być ofiarami losu, osobami wykorzystywanymi. Zapragnęłam żyć tak jak one. Przysięgłam sobie, że każdego dnia poczynię jakiś krok, drobny krok w stronę tego, bym mogła z podniesioną głową przyglądać się sobie w lustrze i żebyś ty była ze mnie dumna. To wiele dla mnie znaczyło. Zaczęłam też rozmawiać na ten temat z Robertem. Początkowo mnie nie rozumiał, nie wiedział, czego chcę, złościł się, nawet krzyczał. Po pewnym czasie zaczął jednak inaczej na mnie patrzeć, bo ja też inaczej na niego patrzyłam, inaczej się zachowywałam, inaczej odzywałam. I w końcu jego stanowisko się zmieniło, a on sam zaczął mnie lepiej traktować. Hmmm… Nasze małżeństwo może nie jest idealne… — westchnęła, po czym dodała, patrząc mi prosto w oczy: — …ale jest dobre, czasami nawet bardzo dobre."

Jeśli jesteście ciekawi co dalej, to zapraszam Was na kolejny fragment z Szeptu wiatru, który ukaże się już jutro, tym razem u Wioli z Subiektywnie o książkach .
Nawet mój kot lubi tę książkę! 
Pozostałe fragmenty:
(Fragment powinien być, ale niestety go nie widzę)

0

sobota, 25 marca 2017

Życie typowego książkoholika #1

Cześć! Dzisiaj post dotyczący nas- książhoholików. Postanowiłam w lekko zabawny, ale i trochę prawdziwy sposób pokazać jak wygląda życie normalnego człowieka, a jak typowego książhoholika :)
Jeśli post się Wam spodoba, to oczywiście zrobię następną część, bo tego jest naprawdę dużo!
1.Sen
Nigdy nie śpimy jak normalny człowiek. Prawie zawsze cierpimy na bezsenność. To zjawisko towarzyszy nam naprawdę często, głównie z tych trzech powodów:
  • Czytamy świetną książkę, od której nie potrafimy się oderwać i chociaż już świta, a oczy nam łzawią to i tak za wszelką cenę musimy poznać zakończenie tej historii.
  • Przeczytaliśmy fenomenalną książkę i nie możemy przestać o niej myśleć. Całą noc zastanawiamy się czy przeczytać powieść jeszcze raz lub szukamy na internecie eliksiru, który wymaże ją nam z pamięci i da spokojnie spać. 
  • Skończyliśmy pierwszy tom cudownej serii i nie mamy kolejnej części. A może by tak obrabować empik w nocy i czytać dalej?
2.Zakupy 
Nasze zakupy ograniczają się do kupienia jedzenia i kilku pudełek herbaty na zapas. Resztę wydajemy na książki. Kupujemy je nałogowo i hurtowo. Nawet kiedy nasz portfel płacze, my i tak wolimy wydać pieniądze na książkę niż na naprawdę potrzebną rzecz.
A nasze wymówki wyglądają tak:
  • "Bo była promocja, ale powstrzymałam się i kupiłam tylko 10 książek. Jesteś ze mnie dumny?"
  • "Żal było nie wziąć tej książki, leżała taka samotna i smutna."
  • "Ta książka jest naprawdę trudno dostępna, a ja wynalazłam ją za niecałe 10 złotych! Musiałam ją wziąć!"
Natomiast kiedy wychodzimy z księgarni wyglądamy tak:
3.Spędzanie czasu w internecie
Potrafimy godzinami siedzieć przy laptopie i przeglądać internet. Ale co takiego ważnego tam robimy? A no to:
  • Szukamy książek-  nawet jeśli nie mamy pieniędzy musimy szukać okazji i ciekawych nowości.
  • Recenzujemy książki- jeśli dołączyliśmy do blogosfery, to spędzamy na tej czynności naprawdę dużo czasu.
  • Czytamy o książkach- potrafimy godzinami przeglądać blogi, na których znajdujemy ciekawe recenzje, tagi, wyzwania, zdobycze i wiele, wiele innych.

                                                 
4.Rodzina, przyjaciele, znajomi, wrogowie.
Mamy cztery typy znajomych, a konkretnie:
  • Rodzina- czyli osoba, z którą dzielisz się książkami, rozmawiasz z nią o książkach nawet cały dzień i oczywiście jest osobą z którą wspólnie hejtujecie książki i czytające osoby, których nie lubicie. Posiadacie naprawdę dużo tych samych ulubionych książek, a zamiast normalnego prezentu urodzinowego dostajecie od siebie książki i zakładki. Po jakimś czasie taka osoba nie jest już tylko Twoim przyjacielem, to już rodzina. Taki przyjaciel to skarb! (To o Tobie Filip)
  • Przyjaciel- osoba, z którą wymieniasz się książkami i o nich rozmawiasz. Czasami jako prezenty wręczacie sobie książki. Jednakże, nie toczycie ze sobą zaciętych kłótni i rozmów o znienawidzonych osobach i książkach i to już wyklucza Was do zostania rodziną.
  • Znajomy- to osoba, której kiedyś pożyczyłeś książkę, a ten osobnik oddał Ci ją zniszczoną i nie przyznał się do tego! To już jest niestety znajomy, bo nie jest szczery i nie możesz mu zaufać.
  • Wróg- czyli osoba, która nie lubi Twojej ulubionej powieści i czyta całkiem co innego niż Ty. Taka osoba nie oddała Ci również Twojej książki o którą dopominasz się już ponad rok i udaje, że nie wie o co chodzi.
Tak chciałbyś potraktować ostatnią z wymienionych osób:
A tak traktujesz dwie pierwsze z wymienionych osób, kiedy je zobaczysz:
5.Wygląd pokoju.
Pokój normalnej osoby wygląda zazwyczaj tak:
A nasze pokoje prezentują się tak:
Oczywiście książki leżą jeszcze w kuchni, salonie, na korytarzu i w łazience. A jakby inaczej, hm?

Co myślicie o takich postach? W komentarzu napiszcie co o tym sądzicie, a ja z chęcią napiszę dla Was drugą część tego postu :)
Niektóre fakty są bardzo prawdziwe, prawda? 
Tymczasem życzę Wam:
 Zaczytanych chwil kochani!

*Gify są z grafiki google.

33

niedziela, 19 marca 2017

Niezbędnik książkoholika

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem na tematy rzeczy, które każdy książkoholik MUSI posiadać. Zaraz dowiemy się kto jest prawdziwym molem i czy zawsze pod ręką macie niezbędne dla niego gadżety :)
1.Książka (albo 2, ewentualnie  10)
Jak wiadomo w niezbędniku książkoholika musi znaleźć się przynajmniej jedna książka, prawda?
Mamy ją o każdej porze dnia i w każdym miejscu- rano w autobusie, w szkole, po południu na spotkaniu z przyjaciółmi i wieczorem chociaż powinniśmy się uczyć lub wypełniać inne obowiązki.
Oczywiście ciągle mamy ich więcej, jednakże one grzecznie czekają na półce, a my męczymy podróżami tylko tę którą czytamy.
2.Zakładka (również najlepiej kilka)
Zakładki, zakładki, zakładki! Każdy książkoholik jest uzależniony od zakładek, kiedy widzimy jakąś ładną od razu musimy dostać ją w swoje łapki!
Niezbędne jest to abyśmy mieli ich naprawdę dużo, bo nasze niewdzięczne zakładki gubią się hurtowo. Najlepiej pod ręką mieć dwie lub trzy zakładki aby później nie musieć zaznaczać skrawkiem papieru czy paragonem.
3.Torba na książki
Przy każdym wypadzie na spacer zazwyczaj mijamy księgarnie czy biblioteki. Jak wiadomo nie potrafimy wyjść z tych miejsc bez książki a nawet kilku. Więc porządna torba z książkowym nadrukiem jest podstawowym gadżetem książkoholika.
4.Kubek i zapas herbaty lub kawy.
Większość czytających osób nie może zasiąść do tej przyjemności bez wielkiego kubka ciepłego napoju. Tak więc ogromny książkowy kubek jest nam jak najbardziej potrzebny! Do tego zapas herbat różnego rodzaju albo kawy karmelowej, idealnie.
5.Znaczniki
Dużo znaczników, bardzo dużo. Prawie każdy mól książkowy razem z zakładką nosi w książce znaczniki do zaznaczania cudownych cytatów czy też śmiesznych momentów.
Zazwyczaj znaczniki są jednokolorowe, ale jeśli zobaczymy jakieś we wzorki albo z innym kształtem to kupujemy całe pudło!
6.Notes lub zeszyt
Nałogowo kupujemy zeszyty i notesy, a później zapisujemy w nim co przeczytaliśmy, piszemy recenzje lub książki, które chcemy przeczytać. Takie notesy wykorzystujemy również do przepisywania cytatów z książek.
7.Świeczki zapachowe
Kiedy wieczorem zapalimy lampkę i pod ciepłym kocem ułożymy się w stercie poduszek najlepszym uspokojeniem jest dla nas zapalenie zapachowych świeczek. Ich piękny zapach rozchodzi się po całym pomieszczeniu, a my możemy odpocząć i otoczyć się piękną wonią zapachu świeczek.
Książkoholik bez świeczek zapachowych to nie książkoholik.
8.Etui na książkę
Następną rzeczą jest etui na książkę, jednakże jest to tylko gadżet dla wrażliwych książkoholików, którzy pragną mieć książki w idealnym stanie, mówiąc w skrócie- to gadżet dla osób takich jak ja :)
Takie etui idealnie chroni rogi przed zagięciem lub całą książkę przed zalaniem. Książkę w takim etui możemy jakkolwiek wrzucić do torby czy plecaka, a ona i tak się nie zniszczy.

9.Bezbarwna taśma
Jeśli kupujemy książki w miękkich oprawach i bez skrzydełek, to bez taśmy nie mamy szans z zaginaniem się rogów książki.
Jednakże taki mały kawałeczek taśmy, może uratować książce życie i zabezpieczyć jej rogi na naprawdę długi czas. A co najlepsze- tego nawet nie widać.
(Prawie o tym zapomniałam, ale Bartek przypomniał mi o naprawdę ważnej rzeczy dla mola książkowego!)
10.Aparat
To jest naprawdę ważne, bo na nasze książki musimy zwracać naprawdę dużo uwagi! Prawie każdy mól książkowy robi zdjęcia swoich biblioteczek, książek, które aktualnie czyta albo nowych nabytków.
Aparat jest naprawdę ważny!
To tyle na dziś :)
Mam nadzieję, że każdy książhoholik posiada chociaż większość z wymienionych rzeczy!
W komentarzu możecie napisać co Wy o tym uważacie i czy macie jeszcze jakieś niezbędne gadżety czytelnika :)
Tak na koniec dam Wam jeszcze ważną radę- nie zapominajcie o kocyku i lampce z dobrym światłem, bo czytanie wieczorem bez tych dwóch rzeczy to nie czytanie :) Poza tym trzeba dbać o ciepło swojego ciała i nasz cenny wzrok :)

Zaczytanych chwil kochani!
42

czwartek, 9 marca 2017

Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Indie

Cześć! Dziś przychodzę do Was z recenzją książki Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Indie autorstwa Katy Colins :)
Nie mogę Wam zdradzić za dużo opisu tej książki ponieważ jest to drugi tom i nie chcę za dużo zdradzać :) Jednakże przetoczę kilka faktów z recenzji pierwszego tomu, a mianowicie: "Georgia za radą przyjaciółki sporządza listę rzeczy, które chciałaby zrobić, zanim umrze. Następnie pakuje plecak i rusza w podróż do Tajlandii.
Los jednak bywa złośliwy. Georgia oczekuje oszałamiającej przygody, a natrafia na niekoniecznie miłe widoki, dziwne zapachy i liczne pułapki, jakie czekają na niedoświadczonych obieżyświatów."
Recenzja pierwszego tomu (klik)
Więc prawie na tym samym polega drugi tom :) Mam ogromną chęć powiedzieć Wam o fabule więcej, ale nie lubię spoilerów i to całego pierwszego tomu!
Na początku wspomnę o bohaterce. Georgia z początku była pracoholiczką, jednakże i tak bardzo ją polubiłam i podobał mi się jej charakter. Tej bohaterki nie sposób nie lubić, naprawdę. Oprócz opanowanej i zapracowanej kobiety potrafi być szaloną i potrafiącą dobrze się bawić dziewczyną. Bardzo spodobała mi się jej zmiana z przemęczonej osoby na postać pełną energii i sympatii.
Wspólnie z nią czytelnik przeżywa szczęście, wstyd, rozczarowanie i smutek. Z tą postacią można wyruszyć w naprawdę niezapomnianą podróż :)

Autorka bardzo dobrze wykreowała również innych bohaterów- niektórzy mnie irytowali, a innych po prostu uwielbiałam. Każda postać miała inny, niepowtarzalny charakter. Za to daję jej duży plus :)

Biuro Podróży Samotnych Serc to historia o przyjaźni, podróżach i konsekwencjach nadmiernej pracy. W tej powieści nie zabraknie również miłości i problemów z nią związanych. Jest to naprawdę przyjemna powieść, w której na szczęście brak pustych i bezmyślnych wątków.

Historia jest przepełniona emocjami i cudownymi opisami przyrody. Wiem, że dużo osób pomija opisy, bo są po prostu nudne, ale w tej powieści K. Colins sformułowała je tak cudnie, że nie sposób się od nich oderwać. Autorka ukazuje czytelnikowi również realia Indii. Nie pisze tylko o tej dobrej stronie Indii, pokazuje również negatywne oblicze tego kraju.
Muszę pochwalić autorkę za nadawanie tytułów do każdego rozdziału, są świetne!
Jak już jesteśmy przy plusach, to chciałabym napisać również o oprawie. Okładka jest dużo lepsza niż pierwsza część, bo tamta to porażka. Ma również cudowny klimat! Bardzo mi się podoba :)

Podsumowując, Biuro Podróży Samotnych Serc to lekka i przyjemna powieść, jednakże nie brakuje w niej emocji i akcji. To również świetna książka dla osób ze złamanym sercem. Pokazuje jak poradzić sobie w tych najtrudniejszych momentach.
To książka, przy której nie da się nudzić. Jest energiczna, zabawna i mądra, a jej najlepszą zaletą jest główna bohaterka, której nie sposób nie lubić. Wprawdzie znalazło się dwa czy trzy nudniejsze rozdziały, ale nic poza tym! Polecam!
Tytuł: Biuro Podróży Samotnych Serc. Kierunek: Indie
Autor: Katy Colins
Tłumacz: Maria Zawadzka
Ilość stron: 319
Wydawnictwo: HarperCollins Polska 
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans, podróżnicze
Moja ocena: 7-8/10

Zaczytanych chwil kochani!
6

czwartek, 2 marca 2017

Chłopak, który chciał zacząć od nowa

Cześć, dziś chciałabym zaprosić Was na recenzję nowej książki Kirsty Moseley :)
Nie będę przepraszać za chaotyczną recenzję, bo to już u mnie normalne.
A więc zaczynajmy!
Poznali się w nocnym klubie.
Jamie chce zmienić swoje życie i zerwać z kryminalną przeszłością. Nie szuka problemów.
Ellie kończy szkołę i niedawno rozstała się z chłopakiem. Chce być wolna, ale nie sądziła, że tego wieczoru spotka nieziemskiego chłopaka, który ją oczaruje.
Więcej Wam nie zdradzę (lubimyczytac.pl i opis na okładce zdradza za dużo), ale dopowiem Wam tylko, że fabuła tyczy się wokół przyszłości Jamie'go, dawnego związku Ellie i miłości.

Zacznę od początku tej historii. Przez ok. 100 pierwszych stron książkę oceniałam na 5-6/10, ponieważ nie podobało mi się jak rozwija się wątek miłosny. Zaczęło się to bardzo szybko, a na kolejnej stronie już się całowali, po kilku stronach przeszło to do tego stopnia, że przez jakiś czas przypominało to Grey'a dla młodzieży.
Jednakże, to tylko mały minus tej powieści i tylko w moim odczuciu. Na tym polega romans, więc większość osób na pewno jest zadowolona z wydarzeń z powieści.

Późniejsza historia naprawdę mnie wciągnęła i nie był to tylko głupiutki romans, ani książka jak każda inna. Oczywiście według mnie, bo ja nie spotkałam się jeszcze z takim pomysłem na książkę.
Po 150 stronach zaczęło bardzo mi się podobać i książkę pochłonęłam w dwa dni.

Jak już jesteśmy przy poszczególnych etapach książki, to chciałabym Wam napisać troszkę o zakończeniu. Koniec pierwszej części wywołał we mnie chęć do rozpłakania się! (Brawa dla mnie, powstrzymałam się od płaczu). Kiedy zamknęłam książkę, moją pierwszą myślą było "Dlaczego muszę tak długo czekać na 2 część?!". Za zakończenie autorka dostaje ode mnie naprawdę duży plus. Koniec był szokujący i wydarzenia pod koniec książki były naprawdę niespodziewane. Zakończeniu towarzyszyło również dużo uczuć, co wywołało we mnie milion różnych i sprzecznych ze sobą emocji.
Teraz poruszmy temat bohaterów.
K. Moseley pokazała nam przemianę "złego chłopaka" na lepszą osobę. Jednakże nie wyolbrzymiła tego i nie pokazała tego w tak kolorowym świetle. Autorka przedstawiła nam historię Jamie'go i uczucia, które mu towarzyszyły, pokazała strach i chęć walki z przyszłością i chęć zapomnienia.
Jednakże więcej Wam nie zdradzę, ponieważ musicie poznać Jemie'go sami :)

Jeśli chodzi o Ellie, to pomimo tego, że czasami mnie lekko irytowała, bardzo ją polubiłam. Jest to bardzo uczuciowa i przeurocza bohaterka. Jednakże nie brakuje jej pazurków!  Potrafi również zrozumieć pewne rzeczy i nie ucieka od problemów.
Kiedy czytałam jej historię miałam wrażenie, że szybko zaprzyjaźniłabym się z nią.

Muszę się przyznać, że ta powieść naprawdę mi się spodobała. Wydaje się, że fabuła jest jak każda inna, ale kiedy zacznie się wsiąkać w tę historię nie sposób się od niej oderwać.
Autorka świetnie dopasowała dialogi, wyrażenia i opisy. Pokazała prawdziwe emocje i sprawiła, że historia wydaje się realna. Dodatkowo możemy wczuć się w rolę Jamie'go jak i w rolę Ellie.

Powieść jest mądra i ciepła. Ukazuje nam jak silna jest miłość i jakie mogą być jej konsekwencje.
Całość jest przeplatana scenami miłości głównych bohaterów, co z początku troszkę mi przeszkadzało, bo było tego za dużo, ale później wszystko się ułożyło.

Jedyną wadą, która dokucza mi po przeczytaniu tej książki jest brak drugiej części. Chciałabym już poznać dalsze losy bohaterów, a muszę czekać naprawdę spory okres czasu.

Podsumowując, Chłopak, który chciał zacząć od nowa to naprawdę cudowny romans. Jest to książka lekka i przyjemna, którą naprawdę szybko się czyta. Jednakże nie jest to powieść, która zawiera tylko te szczęśliwe momenty. Autorka pokazała nam również realia osoby z trudną przeszłością.
To historia pełna uczuć i emocji.
Polecam Wam ją z całego serduszka, nie tylko dlatego, że jest to powieść na jeden wieczór, ale również dlatego, że można się z niej dużo nauczyć i zacząć inaczej postrzegać osoby z zawikłaną i trudną przeszłością.
Tytuł: Chłopak, który chciał zacząć od nowa
Autor: Kirsty Moseley
Tłumacz: Magdalena Słysz
Ilość stron: 384
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 8-9/10

Troszkę się rozpisałam, no ale znacie mnie i wiecie jak wyglądają moje recenzje :P Tymczasem życzę Wam:
Zaczytanych chwil kochani!
14
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.