środa, 13 września 2017

Zachód słońca w Central Parku

Cześć! Muszę przyznać się Wam, że nie mam czasu, ale pomimo tego zamiast uczyć się na jutrzejszą kartkówkę, to siedzę i piszę dla Was recenzję :) No cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze...
Dziś zapraszam Was na krótką opinię o Zachód słońca w central Parku autorstwa Sarah Morgan.
Do osób, które czytały: Wiecie dlaczego zdjęcie z kotem? ^^
Frankie jest konkretna i rzeczowa, nie lubi wylewności, nie wierzy też w romantyczne związki. Ale choć wygląda na silną i opanowaną, kłębi się w niej mnóstwo emocji. Rozwód rodziców i złośliwość rówieśników mocno ją zraniły, dlatego Frankie ukrywa się za pozą twardzielki i za okularami. Nie może jednak udawać i maskować się w nieskończoność. Na szczęście może liczyć na przyjaciółki, a zwłaszcza brata jednej z nich, Matta, który szczególnie ją lubi. Lecz co robić, kiedy to właśnie Matt, najlepszy przyjaciel, staje się problemem, odkrywając przed nią własne sekrety?

Na początku muszę przyznać się, że nie miałam pojęcia, że jest to druga część. Naprawdę się tego nie odczuwa. Oczywiście pierwszą także przeczytam!

Jest to przede wszystkim urocza opowieść o przyjaźni i miłości.
Przyjaźń tej trójki kobiet jest inspirująca i prawdziwa. Możemy zobaczyć jak bardzo się kochają i wspierają. Kiedy jedna z nich ma problem od razu dostaje wsparcie i pocieszenie od pozostałych przyjaciółek.

Jeśli chodzi o wątek miłości autorka bardzo dobrze pokazała jak trudna może być i jaki wpływ ma na nią przeszłość. Nie jest to tylko romans, który czytelnik przeczyta i zapomni. Ta miłosna historia, poza tym, że jest realistycznie i dobrze wykreowana jest inspirująca i pouczająca. Uważam również motyw miłości za błyskotliwy i pełny wrażeń.
S. Morgan poruszyła także temat tego jak wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć na teraźniejszość. Główna bohaterka tej części kłębi w swoim wnętrzu naprawdę dużo negatywnych uczuć- rozwód rodziców, a razem z tym załamana matka i rówieśnicy, którzy byli dla niej wulgarni i złośliwi.
Wszystkie te przeżycia odbijają się na Frankie i nawet po wielu latach, kiedy jest już dorosłą kobietą nadal trudno jest jej przezwyciężyć strach i kompleksy.

Autorka pozwala nam dokładnie poznać bohaterkę, pokazuje zarówno jej zalety jak i wady. Czytelnik ma szansę dobrze zrozumieć problem Frankie i zrozumieć dlaczego tak trudno jest jej zmienić się i zrozumieć, że jest piękną i wartościową kobietą.
Ukazane jest to w realistyczny sposób i szczerze można polubić główną bohaterkę za to jaka jest dzielna.

Muszę się przyznać, że uwielbiam Sarah Morgan za takiego bohatera jak Matt! Ja naprawdę wiem, że prawie w każdym romansie jest taka cudowna i romantyczna postać, ale on spodobał mi się szczególnie. Jego starania by Frankie wreszcie się zaakceptowała i zrozumiała, że może zostawić przeszłość za sobą były po prostu urocze, naprawdę. Poza tym cenię tego bohatera za cierpliwość, bo jeśli przeczytacie tę książkę, to zrozumiecie, że nie wszyscy byliby spokojni i opanowani, aż do końca ich historii. Mówiąc szczerze ja wybuchłabym już w połowie i nie mogła utrzymać żadnych tajemnic ani sekundy dłużej.
Poza tym książka porusza jeszcze jeden ważny wątek, a mianowicie pokazuje nam jak szybko można zranić drugą osobę. Możemy zrozumieć, że trzeba przemyśleć zanim wykona się jakiś ruch. Czasami to co uważamy za dobre dla nas, może naprawdę mocno zranić osobę na której nam zależy.

Podsumowując, Zachód słońca w Central Parku to przede wszystkim lekka i przyjemna książka. Rozwój sytuacji oraz bohaterowie są realistyczni, przez co możemy się z nimi zżyć. Nie brakuje tu również humoru, który umieszczony jest nawet podczas trudnych sytuacji bohaterów. Książka naprawdę wciąga i czyta się ją błyskawicznie, poza tym porusza wątki takie jak: miłość, przyjaźń, zranienie i strach. Pokazuje również przemianę z wystraszonej i zranionej osoby na postać pełną życia i radości.
I oczywiście można czytać ją bez znajomości drugiego tomu (tak jest w moim przypadku), choć zalecam Wam zakupić go w najbliższym czasie tak samo jak ja i nadrobić to! :)
Słyszałam również, że seria ma ponad 5 części i będzie nadal wydawana w Polsce, świetnie, prawda?
Tytuł: Zachód słońca w Central Parku
Autor: Sarah Morgan
Tłumacz: Elżbieta Regulska-Chlebowska
Ilość stron: 3334
Gatunek: romans, literatura obyczajowa
Wydawnictwo: Harper Collins
Moja ocena: 7/10

Zaczytanych chwil kochani!
12

niedziela, 10 września 2017

Debiutant

Cześć! Przez szkołę brakuje mi czasu, jednak stwierdziłam, że muszę coś dodać i oto jestem z recenzją! :)

We wtorki i piątki Stephen Worthington wykłada na uczelni. W weekendy chodzi na obiad do rodziców. Kilka razy ćwiczy na siłowni z młodszym bratem, a wieczorem wraca do domu o rozsądnej godzinie. Zawsze sam. Stephen ma tylko jeden problem, który nazywa się Julia Wilde.
Najbardziej nieposkromiona studentka, jaką spotkał. Nieuprzejma, prowokująca, nieznośnie irytująca. Stephen nie może się doczekać końca semestru, żeby Julia wreszcie zniknęła z oczu.
Zycie jest jednak pełne niespodzianek. Pewnego wieczoru Stephen trafia do mieszkania Julii. Co z tego wyniknie?
Muszę przyznać, że powieść była niedopracowana, ale czytało się ją w ekspresowym tempie.
Książka jest spójna- co jest plusem, lekka i pochłaniająca.
Fabuła jest ciekawa, choć wiadomo już od początku, że powieść nie zostanie niczym wybitnym, to po prostu luźny romans.

Spodobało mi się również pokazanie przez autorkę przemiany nieśmiałej osoby w kogoś odważnego i śmiałego. Wprawdzie to nadal nie jest świetna książka, ale miło, że nie jest to tępy erotyk.

W fabule ukryty jest również wątek tajemnicy. Julia boi się miłości. Dlaczego?
I dokładnie na tym polegała cała fabuła, na poznawaniu siebie nawzajem i ukrywanie tajemnicy.

Autorka złamała także schemat, to kobieta rządzi w tej historii, nie mężczyzna. To Julia ma nad wszystkim władzę, co czasami mnie denerwowało.
Jednak nadal nie jest to wyjątkowa powieść, tylko zwykła, przeciętna.
Wadą książki jest przede wszystkim wulgarność, wprawdzie rzadko występowała, ale jednak jest i strasznie mnie irytowała.
Nie podobała mi się również zbyt szybka akcja. Wolałabym 50 stron więcej i troszkę wolniejszy przebieg zdarzeń, byłoby bardziej realistycznie.

Niestety niedopracowanie fabuły często stawało się po prostu śmieszne i płytkie.
Żałuję również, że powieść jest tylko z perspektywy Stephen'a. Choć przyznam szczerze, że liczę na to, że drugi tom będzie o Julii.

Jeśli chodzi o bohaterów to nie wywołali we mnie większych emocji i byli mi obojętni. Nie są typem postaci, które od razu się uwielbia.

Stephen jest naiwny, lękliwy i lekkomyślny, co czasami doprowadzało mnie do szału, ponieważ bohater podejmował naprawdę głupie decyzje.
Choć przyznam, że można polubić go za nieśmiałość i ostrożność.
Natomiast Julia to osoba ambitna, odważna, pewna siebie i szczera. Nie wstydzi się siebie i jest śmiała. Jednak irytowała mnie to jak bardzo jest beztroska.
Bohaterowie byli ciekawie wykreowani, jednak ich kłócenie na siłę bardzo denerwuje.
Najbardziej rozbawił mnie brak innych bohaterów. Przez całą książkę poza głównymi postaciami poznałam tylko 3 osoby, brata Stephen'a i dwie przyjaciółki Julii. Niestety więcej osób nie jest mi znane, naprawdę.

Na koniec wspomnę o wydaniu, ponieważ jest bardzo ładnie wykonane.
Jest delikatne, ale pokazuje miłość i tajemnicę. A napis z lekkim gradientem dodaje uroku zdjęciu na książce. Graficy naprawdę się postarali! :)

Podsumowując, Debiutant to świetna powieść na odstresowanie się i przeczytanie w jeden wieczór. To lekka książka, która nie przekazuje zbyt wiele i nie jest zobowiązująca.
Chciałabym tylko dodać, żeby nie wymagać od tej historii zbyt dużo, to tylko erotyk, do zrelaksowania się, nic więcej.
Tytuł: Debiutant
Autor: S.J Hooks
Tłumacz: Aga Zano 
Ilość stron: 271
Gatunek: romans, erotyk
Wydawnictwo: Harper Collins
Moja ocena: 5/10

Zaczytanych chwil!

10

czwartek, 31 sierpnia 2017

Uroczy Back to school

Cześć! Jako, że kilka osób wyraziło chęć na to abym dodała na bloga Back to school, to tak oto pojawia się już dziś! :)
Wy także możecie chwalić się tym co kupiliście do szkoły i podawać linki do swoich postów o szkole ^^
Ostrzegam, to dość długi post! (Choć większość to zdjęcia)
Zacznijmy od zeszytów i notatników. Ja jak co roku kupię o kilka za dużo, ale przydadzą się do notatek, ponieważ chcę w tym roku szkolnym przeczytać i opracować wszystkie dodatkowe lektury z języka polskiego. A jeśli starczy mi czasu to także książki, które nie są lekturami, ale przydadzą się na maturze.
Kiedy zobaczyłam te notatniki musiałam je mieć! Są przeurocze! W dodatku wewnętrzna okładka również ma wzór z bajki. Kupiłam je w Textil Market, za ok. 2,50 zł. 
Jako, że uwielbiam różowy, to nie mogło zabraknąć zeszytów w takim kolorze. Kupiłam je w E.leclerc i kosztowały jakoś do 3 złotych.
Te urocze zeszyty są oczywiście z Biedronki, kosztowały nie więcej jak 1,50 zł :) Są troszkę gorszej jakości, ale z drugiej strony takie lekko żółte kartki mają swój klimat!
A te cuda oczywiście także są z Biedronki. Poza świetnymi ilustracjami na zewnątrz okładki mają również ładny wzór w środku :) Ich cena to ok. 2 zł, nie więcej.
Tutaj nic nie muszę dodawać, prawda? Napiszę tylko: tak, są z Biedronki.
Wiecie co, one też są z Biedronki
To już ostatnie! Grubaśne notatniki podzielone na 6 przedmiotów. Brązowy będę miała do przedmiotów, w których nie pisze się za wiele,a w zielonym mam swój Bujo, ponieważ dało się wyciągnąć zakładki przedzielające przedmioty. Ich cena to 15 złotych.
I teraz troszkę przyborów szkolnych!
Oczywiście muszę mieć dużą ilość długopisów! Bo jak wiadomo, za jakiś czas je pogubię i później będę narzekać na ich brak. Piszę tylko czarnymi, więc jak co roku zdecydowałam się na firmę BiC, ponieważ według mnie jest najlepsza.
Natomiast te dwa urocze, różowe długopisy kupiłam w Biedronce, także mają czarny wkład.
Jeśli chodzi o cienkopisy, kupiłam je w Pepco i jeśli dobrze pamiętam kosztowały 4 złote.
Te rzeczy przydadzą mi się nie tylko do oddzielania poszczególnych działów w zeszytach, ale do Bullet Journal <3
Naklejki są z Biedronki, a tasiemki z Kik, kosztowały od 3 do 4 złotych.
Podstawową rzeczą w piórniku jest gumka i zakreślacz. A skoro wszystko chcę mieć słodkie i urocze to kupiłam to w kolorze nie innym jak różowy.
Karteczki również mi się przydadzą, ponieważ często robię fiszki z słówkami lub zapisuję na nich ważne daty.
Wszystko kopiłam w  E.leclerc i każda rzecz nie kosztowała więcej niż 5 złotych.
Ważne notatki będę zaznaczać tymi uroczymi zakładkami z motywem kwiatowym i morskim.
A kiedy będzie późna godzina pomoże mi lampka-zakładka, która naprawdę świetnie oświetla! Poza tym zakładka, która jest jednocześnie szkłem powiększającym również świetnie się sprawdzi w czytaniu lektur, które często drukowane są niezbyt przyjazną dla oka czcionką.
Wszystko kupiłam w Biedronce. znaczniki kosztowały coś ok. 2,50 zł, a pozostałe rzeczy nie więcej niż 13 złotych.
Kolejnymi i już prawie ostatnimi rzeczami są korektory w myszce i duży zeszyt. Swoją drogą kupiłam go tylko dlatego, że jest z aparatem. Zeszyt kosztował ok. 3 złotych, a korektory nie więcej niż 5.
Dwie przeurocze teczki, które z pewnością przydadzą mi się do przechowywania notatek oraz moich zdjęć.
I ostatnia rzecz, która nie jest przyborem szkolnym, ale będzie nierozłącznym towarzyszem mojego plecaka. Kupiłam ją w Cropp'ie, za 5 czy 6 złotych.
Nie uwierzycie, ale skończyłam! Wy również pochwalcie się co kupiliście do szkoły, na studia :)
Chcielibyście jeszcze posty dotyczące szkoły? Jeśli tak, to piszcie w komentarzu jakie, z chęcią je napiszę.

Zaczytanych chwil kochani!
I miłego powrotu do szkoły!
32

piątek, 25 sierpnia 2017

Indeks szczęścia Juniper Lemon

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją całkiem dobrej książki! :)
Muszę przyznać, że ostatnio nie miałam czasu ani ochoty cokolwiek pisać, ale na szczęście wszystko wróciło już do normy i znowu będę dodawać regularnie.
Nie przedłużając zapraszam do czytania :)
Minęło sześćdziesiąt pięć dni od wypadku, który na zawsze odmienił życie Juniper. Świat bez jej cudownej starszej siostry Camilli stał się zimnym i smutnym miejscem.

Pewnego dnia Juniper odkrywa list Camilli napisany w dniu wypadku. List, w którym Cam zrywa z tajemniczym "TY". Jest w szoku- nie wiedziała o związku siostry i ziejąca dziura w jej sercu wydaje się coraz większa. Jaka naprawdę była Cam? Postanawia się tego dowiedzieć, odkryć tożsamość "TY" i dostarczyć mu list.

Ale wtedy Juniper coś gubi. Drobiazg, niewielką kartkę. Jedną z wielu, na których codziennie notuje swój prywatny poziom szczęścia i katalog własnych "wzlotów i upadków dnia". A ta fiszka jest wyjątkowa: zawiera tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć.
Na początku powiem trochę o fabule, hm?
Muszę przyznać, że od tej książki nie oczekiwałam zbyt wiele. Myślałam o niej jako przeciętnej młodzieżówce. I fakt, dostałam młodzieżówkę, ale z naprawdę świetnymi wątkami i z bardzo dobrym wykonaniem. Poza tym książka ma głębokie przesłanie.

Jak już pisałam, książka ma dość sporo wątków, przez co czytelnik nie chce odrywać się od treści, ponieważ co rozdział poznajemy coś nowego i równie interesującego. To spójna powieść, która jest pełna znaczeń.

Julie Israel pisze przede wszystkim motywująco. Poruszyła motywy, które coraz częściej występują w naszym wieku. Śmierć i radzenie sobie z tym, przemoc między ojcem a synem, brak porozumienia dziecka z rodzicami, osamotnienie, przyjaźń oraz kłamstwo- to kilka najważniejszych wątków, które porusza ta książka. Plusem jest również przedstawienie tego w realny i lekki sposób. Dzięki temu z historią zapoznać się mogą nie tylko starsi, ale i młodsi czytelnicy.

Spodobał mi się również wątek prowadzenia indeksu szczęścia. Jest to oryginalny pomysł, a poza tym dzięki temu wszystko stało się jasne i dużo łatwiej da się zrozumieć treść oraz uczucia bohaterki.

I jeśli już mówimy o fabule, to bardzo dobrze, że wątek miłosny nie jest tu na pierwszym miejscu. Czytając tę powieść możemy odetchnąć od schematycznych miłości.
I już zakańczając temat fabuły i wszystkich wątków, na koniec chciałabym napisać, że autorka świetnie wykreowała motyw detektywistyczny i dodała tajemniczości, czym dopełniła całą historię.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam bohaterów tej powieści. Z przyjemnością chłonęłam informacje o nich i z zaciekawieniem przeżywałam wszystkie wydarzenia.

Lemon to ambitna, dobroduszna i ciekawa wszystkiego osoba. Nie sposób jej nie lubić, choć momentami jej decyzje mnie denerwowały, ale może dlatego, że ja na jej miejscu postąpiłabym inaczej.

Interesującą osobą jest również Brand. To szczery i śmiały chłopak. Kiedy Lemon podejmowała głupie decyzje potrafił przemówić jej do rozumu. Polubiłam także jego humor i podejście do życia.
Choć pod koniec książki zdenerwował mnie, ponieważ na pewną sytuację zareagował dość brutalnie, ale jeśli przeczytacie tę powieść to dowiecie się, że miał ku temu powód.

Bardzo szybko da się polubić przyjaciół Lemon. To bystre i szczere osoby, które dużo przeszły i potrafią zrozumieć więcej niż niejeden dorosły.
Podsumowując, Indeks szczęścia Juniper Lemon to powieść, która w lekki sposób porusza ciężkie tematy. Może czytać ją zarówno dorosła osoba jak i młodszy czytelnik. Nie brakuje tu świetnych bohaterów i przeróżnych uczuć. Poza tym warto ją mieć choćby dla tej pięknej okładki!
Zapewniam Was, że przeczytacie ją w dwa wieczory :)

Tytuł: Indeks szczęścia Juniper Lemon
Autor: Julie Israel
Tłumacz: Joanna Dziubińska
Ilość stron: 372
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Moja ocena: 8-9/10
26

niedziela, 13 sierpnia 2017

Tea Book Tag

Cześć, dzisiaj zapraszam Was na tag z herbatą w roli głównej :) Oczywiście zachęcam do polecania książek z poszczególnych kategorii. Będzie mi naprawdę miło!
Chciałabym również przeprosić za zdjęcia, ponieważ już były na moim blogu. Niestety jest dość pochmurno i wolę dodać ładne zdjęcia jeszcze raz, niż zrobić inne, które nie podobałyby mi się.
Czarna herbata, czyli mój ulubiony klasyk.
Czytam mało klasyków i dopiero zapoznaje się z nimi, więc na początku nie wiedziałam jak odpowiedzieć. Jednak po chwili zastanowienia wybrałam Małego Księcia, a także powieść Oskar i Pani Róża. Te dwie książki są dla mnie naprawdę ogromną motywacją, więc musiałam je tu zamieścić. Chyba każdy je zna, prawda?

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
Taką powieścią jest Marsjanin. Była to dla mnie strasznie nudna historia i pamiętam, że czytałam ją ponad dwa tygodnie, co zdarza się u mnie bardzo rzadko. Książka jest nudna i niedopracowana, więc naprawdę można przy niej przysnąć.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.
Jeśli chodzi o motyw podróży, to idealną książką, a nawet serią jest Biuro Podróży Samotnych Serc (recenzja 1 i 2). To seria o podróżowaniu, w której możemy poznać zwyczaje i zabytki różnych miejsc z całego świata. Naprawdę świetna przygoda!
Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Zdecydowanie Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu (recenzja). To świetna książka z cudownym przekazem i naprawdę nie wiem dlaczego jest tak mało popularna. Porusza ważne motywy takie jak śmierć, miłość, tolerancja i orientacja. 
Czytajcie to, proszę!
Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
Dziewczyna z pociągu, ta książka jest mocno przeciętna, a zyskała ogromną sławę. Uważam, że niesłusznie. Moim zdaniem zamiast tracić pieniądze na promocję tak złej książki, lepiej jest zareklamować coś naprawdę dobrego i wartościowego.

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
Taką powieścią jest Małe życie. Pierwsze rozdziały czyta się dość opornie, ponieważ autor zrobił długie wprowadzenie w życie bohaterów. Jednakże później poznajemy cudowną, a zarazem straszną historię, przez którą przewijamy się naprawdę szybko.
Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, kiedy byłam mała.
Nie czytano mi kiedy byłam mała, więc nie mogę odpowiedzieć. Chociaż jeśli chodziłoby o czytanie samemu to byłby to Czerwony Kapturek oraz Kubuś Puchatek.

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka.
Takich książek jest dużo, jednak jeśli muszę wybrać to zdecydowanie jest to duologia Lato koloru wiśni (recenzja). To bardzo lekkie i przezabawne książki, które czyta się w ekspresowym tempie. 
Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.
Myślę, myślę i stwierdzam, że nie mam takiej książki. Jeśli taka była to już jej po prostu nie pamiętam. Dlatego chciałabym Was poprosić o polecenie czegoś dobrego :) 

Rozlana herbata, czyli kogo taguję.
Oczywiście Filipa!
Z chęcią zobaczę ten tag również u Gosi z Okularnica czyta :)
I u Oli z Zanim się obudzę ^^
17

piątek, 4 sierpnia 2017

Wzgórze Niezapominajek

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją, choć muszę przyznać, że niezbyt pozytywną. Poza tym będzie to krótka recenzja, bo nie wiem co mogę napisać o książce, która mi się nie podobała.
Po opisie książka wydawała się świetna, sami zobaczcie.
Miał być piękny ślub i szczęśliwe życie we dwoje, ale plany rozwiały się w kilka godzin. Lena wyjeżdża do rodzinnej miejscowości nad jeziorem, by w bezpiecznym domu babci leczyć złamane serce. Tam odkrywa, że przyjaciółka, Julia, która zmarła przed rokiem, coś jej zostawiła.
W szkatułce w niezapominajki czeka list i wskazówki do odkrycia tajemnic, które dotyczą Leny, Julii i paru bliskich osób.
Lena postanawia wyjaśnić wszystkie sekrety i poznać prawdę- nie tylko o sobie.

W sumie nawet nie wiem od czego zacząć, bo według mnie to naprawdę kiepska książka.
Może na początek wymienię plusy tej powieści, co Wy na to? :)

Zaletą jest pomysł na fabułę, kiedy czytelnik zapoznaje się z opisem naprawdę się zachęca i chce poznać tajemnice rodziny. Choć wątek jest naprawdę popularny, to autorka ujęła to w taki sposób aby nadać mu tajemniczości i wyjątkowości.

Drugim plusem jest charakterystyka bohaterów, A. Bichalska wykreowała je w taki sposób, aby czytelnik  zżył się z postaciami i ich historią. Wszyscy bohaterowie są życzliwi, kochani i każdy zna każdego.
Myślę, że to plus, choć czasem irytowało mnie to, że wszytko jest idealnie.
Trzecim i ostatnim plusem jest pokazanie walki o swoją pasję. Autorka poprzez osobę Marcina i Leny pokazała, że nie trzeba tracić wiary w nasze marzenia i dążyć do celu. Nawet jeśli coś nam nie wyjdzie warto spróbować ponownie.
Pani Anna uświadamia również, że poprzez pasję możemy wybić się z problemów, smutku, depresji.
Warto mieć hobby już od najmłodszych lat :)

Czas na negatywną stronę recenzji.

Pisarka wymyśliła świetną fabułę, ale wykonanie tego to porażka. Momentami miałam po prostu wrażenie, że pisała to nastolatka. Wydarzenia nie miały ładu i składu, a dialogi były dość dziecinne.
Poza tym zauważyłam, że autorka lubi wszytko odwlekać i główny wątek rozkręca się dopiero w połowie, dlatego też przez 200 stron po prostu się nudziłam.

Minusem jest również sam wątek zagadki i zakończenie, ponieważ połowę można się po prostu domyślić. Wprawdzie treść zagadek, które wymyśliła Julia była ciekawa, ale to co działo się po odgadnięciu ich było nudne, bo czytelnik już dawno domyślił się o co chodzi.

Denerwował mnie również wątek miłości, ponieważ pojawiał się więcej razy niż główny motyw. Na każdej stronie miłość, miłość i miłość. Ja naprawdę rozumiem, że jest to obyczajówka, ale pomimo tego spodziewałam się więcej zagadek i głębszego przekazu, a nie czytaniu o zakochaniu się i argumentów za i przeciw tej miłości. Miałam tego serdecznie dość i nawet nie wiecie jak się cieszę, że skończyłam tę książkę.
I ostatnim minusem jest okładka. O jejku, co to ma być?! Ja nie uważam, że kobieta ze zdjęcia jest brzydka, ale zrobiła taką minę jakby coś jej się stało i uśmiech był u niej z przymusu. Niebieskie kwiaty na wianku kobiety wyglądają jak wklejone i przykro mi, że ktoś jeszcze bardziej zepsuł okładkę tym ohydnym wklejeniem.
Poza tym są tu trzy inne czcionki i nie wygląda to zbyt ładnie.
Książkę ratuje tylna ilustracja, bo bardzo lubię niezapominajki, a tło na którym jest napisana bardzo do nich pasuje.

Podsumowując, Wzgórze Niezapominajek to dość słaba książka. Myślę, że gdyby autorka spędziła nad nią trochę więcej czasu to byłaby to naprawdę dobra powieść obyczajowa. Niestety jest już za późno i moim zdaniem książka jest po prostu niedopracowana i dość nudna. Raczej nie sięgnę już po twórczość Pani Anny, ale jeśli ktoś niczego nie wymaga od książek i chce przeczytać powieść z lekką zagadką to proszę bardzo, zachęcam jak najbardziej :)
Tytuł: Wzgórze Niezapominajek
Autor: Anna Bichalska
Ilość stron: 288
Gatunek: literatura obyczajowa
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 3-4/10

Zaczytanych chwil!
20

piątek, 28 lipca 2017

Letni Book Tag

Cześć! Chcę zrobić odskocznię od recenzji, więc przybywam dziś do Was z tagiem, bardzo klimatycznym, bo jest o lecie! Idealnie, prawda? :)
Poza tym w najbliższym czasie wyczekujcie dwóch recenzji (jeśli mi się uda to trzech)!
Nie przedłużając zapraszam do czytania :)
1.Słońce- książka, która zawsze poprawia mi humor.
I nie jest to nic innego jak Lato koloru wiśni (recenzja). Ta książka jest przepełniona żartami i ironią. Nie sposób się przy niej nie śmiać, więc na poprawę humoru jest idealna.
Drugi tom oczywiście też jest cudowny!

2.Morze- książka idealna na plażę.
Według mnie tutaj pasuje każda książka, ale wiem, że spora ilość ludzi nad wodę woli zabrać coś lekkiego i niewymagającego. Moim zdaniem taką powieścią jest Lato Eden- lekka książka z przesłaniem i zagadką w tle (chcecie jej recenzję?).
Poleciłabym tu również Pamiętnik- prosty i krótki romans oraz Mleko i miód, ponieważ woda, piasek i spokój idealnie łączą się z poezją.
3.Pocztówka- książka, którą najlepiej wspominam.
Tą książką jest oczywiście Oddam Ci słońce, ponieważ jest moją ulubioną i mam z nią bardzo miłe wspomnienia.
Nie mogę również pominąć powieści Przyrzeczeni, bo to od niej zaczęłam swoją przygodę z czytaniem.

4.Podróże- książka, którą polecił mi przyjaciel.
Osobliwy Dom Pani Peregrine, książka a nawet cała seria jest świetna! Jako, że polecił mi ją mój przyjaciel, to do tego punktu nadaje się idealnie :)

5.Opalanie się- książka, na której się sparzyłam.
Zdecydowanie Marsjanin, tę powieść wychwalało naprawdę dużo osób, a kiedy zaczęłam ją czytać okazało się, że dostałam historię przy której łatwo zasnąć z nudów. Dla mnie ta książka to totalna porażka, ale każdy ma swój gust.

6.Japonki- książka, którą zna każdy.
Tutaj mogę wymienić chociażby nielubianego przeze mnie Harry'ego Potter'a. Tę książkę, a raczej serię zna naprawdę każdy i pomimo swoich lat nadal nie przestaje być popularna.
7.Wycieczki rowerowe- książka, która nigdy mi się nie znudzi.
I jest to oczywiście moje ukochane Oddam Ci słońce, trudno aby ta książka mi się znudziła.
Oczywiście nie mogę zapomnieć o Lato koloru wiśni, Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu (recenzja) i Promyczku, bo te książki są równie cudowne i mogłabym je czytać po kilka razy.

8.Letnie miłości- książka z ważnym wątkiem miłosnym.
Zdecydowanie Promyczek oraz Światło, które utraciliśmy. W obu powieściach miłość odgrywa naprawdę dużą i ważną rolę. Obie książki mogę polecić, choć tę drugą nie tak bardzo jak Promyczka.

9.Pływanie- książka, którą muszę przeczytać tego lata. 
Takich książek jest naprawdę dużo, ale najbardziej zależy mi na przeczytaniu Kasacji R. Mroza i Rozjemcy Sandersona.
10.Przyjaciele- książka, którą często widzisz w księgarniach
Najczęściej widzę powieści autorki nieszczęsnej Dziewczyny z pociągu. Natomiast zawsze widzę Harry'ego Potter'a oraz książkę, którą bardzo chcę czyli Hygge

~~~

Nominuję wszystkie chętne osoby! ^^
Poza tym w komentarzach możecie napisać swoją opinię o książkach z tagu :)
Zaczytanych chwil!
19

czwartek, 20 lipca 2017

To, co nas dzieli

Cześć, widzę, że nadal nie macie dość moich recenzji, więc postanowiłam, że dodam dziś jeszcze jedną, a dopiero później tag lub książkową top listę :)
Dziś zapraszam Was na recenzję To, co nas dzieli autorstwa Anny McPartlin.
Eve Hayes i Lily Brennan były nierozłączne, ale gdy miały osiemnaście lat, podczas wakacji wydarzyło się coś, co je rozdzieliło i zniszczyło ich przyjaźń. Po dwudziestu latach Eve, znana projektantka biżuterii, wraca na stałe do Dublina. Stara się odszukać dawną przyjaciółkę, ale nie może trafić na żaden jej ślad, nawet w internecie. Pewnej nocy Eve ulega poważnemu wypadkowi. W szpitalu odkrywa, że Lily pracuje tam jako pielęgniarka. Dawne przyjaciółki mają szansę wyjaśnić to, co między nimi zaszło, odbudować bliskie relacje, a przede wszystkim pomóc sobie nawzajem.

Uwielbiam Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu (recenzja), więc od razu miałam ochotę i na tę powieść. Nie czytałam nawet opisu tylko po nią sięgnęłam.

Muszę przyznać, że z początku książka była trochę zagmatwana i ciężko mi się czytało, na szczęście później było coraz lepiej i wszystko nabrało sensu.
Niemniej jednak historia ta nie wstrząsnęła mnie tak jak poprzednia powieść autorki. Była interesująca, wzruszająca i pełna emocji, ale w porównaniu do Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu była tylko dobra.
Jednak po części rozumiem niedopracowanie tej historii. Myślę, że autorka bardziej skupiła się na wykreowaniu bohaterów. Czytelnik mógł ich dobrze poznać i przywiązać się do nich.
Mimo małego zapomnienia o rozwinięciu fabuły, A. McPartlin potrafiła stworzyć bardzo dobre momenty napięcia, smutku, niedowierzania i strachu. Poza tym połączyła teraźniejszość z przeszłością, co akurat w tej historii współgrało idealnie. Pisarka pokazała przez to jak zmienia się życie i charakter bohaterów.
Największym plusem powieści jest poruszenie dość trudnych tematów takich jak nieszczęśliwe małżeństwo, przemoc, romans czy tragiczny wypadek i dojście do siebie po takim zdarzeniu.
Są to problemy, które w naszych czasach występują coraz częściej i myślę, że autorka napisała o nich w taki sposób, aby czytelnikom, którzy zmagają się  z takimi problemami dało to do myślenia i pomogło w podjęciu prawidłowej decyzji.

W książce w realistyczny sposób ukazany jest obraz mężczyzny, który uważa kobietę za swoją własność. Możemy poznać uczucia jakie im towarzyszą. Wątek ten pokazuje jak brutalne mogą być takie związki i jak niszczą życie drugiej osoby.
Inne motywy są ukazane równie dobrze jak ten.

Jest to również historia o przyjaźni. Pokazuje, że nawet po kilku straconych latach warto naprawić swoje błędy i o nią walczyć. To ciężkie zadanie, ale nie jest niewykonalne, więc trzeba próbować i wierzyć, że się uda.
Autorka pokazała nam przypadek naprawdę pięknej przyjaźni.
Podsumowując, To, co nas dzieli wywołuje naprawdę dużo emocji i sprzecznych myśli. Poza tym książka jest napisana w lekki i przyjemny sposób, a jednocześnie jest czymś więcej niż tylko rozrywką. Porusza naprawdę trudne tematy i pokazuje je w realistyczny sposób. Ukazuje również piękno i siłę przyjaźni. Myślę, że warto zapoznać się z twórczością tej autorki, bo jej powieści są naprawdę dobre.
Polecam zacząć Wam od tej, a skończyć na najlepszej powieści, czyli Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu.

Tytuł: To, co nas dzieli
Autor: Anna McPartlin
Tłumacz: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Ilość stron: 415
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 7-8/10

Zaczytanych chwil kochani!
18

sobota, 15 lipca 2017

Chłopak, który o mnie walczył

Cześć! Dziś kolejna recenzja, ponieważ ostatnio było ich dość mało, a widzę, że moje recenzje bardzo się Wam podobają. Bardzo się z tego cieszę! ^^
A więc napiszę sobie troszkę o Chłopak, który o mnie walczył autorstwa Kirsty Moseley.
No i niestety dzisiejsza opinia nie będzie pełna pozytywów. Jak pierwsza część podobała mi się naprawdę bardzo to tę niestety chciałam odłożyć po 50 stronach.
Jako, że jest to drugi tom, to dla rozeznania w sytuacji dodam opis pierwszej części (recenzja).
Poznali się w nocnym klubie.
Jamie chce zmienić swoje życie i zerwać z kryminalną przeszłością. Nie szuka problemów.
Ellie kończy szkołę i niedawno rozstała się z chłopakiem. Chce być wolna, ale nie sądziła, że tego wieczoru spotka nieziemskiego chłopaka, który ją oczaruje.
Więcej Wam nie zdradzę (lubimyczytac.pl i opis na okładce zdradza za dużo), ale dopowiem Wam tylko, że fabuła tyczy się wokół przyszłości Jamie'go, dawnego związku Ellie i miłości.

Może zaczniemy od minusów, aby później porozmawiać o tych dobrych aspektach książki :)

Pierwszym minusem jest monotonność przez około pierwsze 100 stron. O jejku, czytało się to naprawdę wolno i chciało się ziewać. Nawet tragiczny zwrot akcji tego nie zmienił, nadal zasypiałam.
Później było lepiej, ale o tym trochę niżej.

Nie podobał mi się również wątek straty bliskiej osoby. Według mnie ten motyw nie był wystarczająco realistyczny. Oczywiście w poszczególnych momentach rozpacz była odczuwalna, ale w niektórych chwilach czytelnik o tym zapominał chociaż strata nadal była jednym z głównych wątków. No cóż, jakoś to przeżyłam.
W książce zdenerwowało mnie całkowite zapomnienie o Toby'm- ważnej osobie w życiu bohaterki. Był i znikł jakby nic nie znaczył. Po części to rozumiem, ale niezbyt podobało mi się zakończenie tej sprawy z nim. No bo halo, nie tylko główna bohaterka ma uczucia!
Po części minusem jest także główna bohaterka, często była naprawdę irytująca i podejmowała strasznie głupie decyzje. Czasami miałam ochotę zacząć na nią krzyczeć i kazać otworzyć jej wreszcie oczy.

I według mnie wadą jest również przewidywalność. Od pierwszego rozdziału do ostatniego wiedziałam co się wydarzy. Ja naprawdę rozumiem, że to romans czy też obyczajówka i wątki często są takie same, ale autorka mogła postarać się chociaż o trochę oryginalności. Eh, na szczęście skończyłam już przygodę z autorką.
Chociaż muszę przyznać, że zakończenie było całkiem przyjemne!

Dość pastwienia się nad tą powieścią, przejdźmy do plusów!

Książkę tak jak poprzednią część czyta się w ekspresowym tempie (oczywiście po pierwszych 100 stronach)! Gdybym miała czas na pewno skończyłabym ją w jeden dzień :)
Do tego przyczyniło się oczywiście to, że autorka dobrze napisała dialogi i opisy. Były proste i niewymagające dłuższego myślenia nad nimi. K. Moseley ma naprawdę przyjemny styl pisania.
Poza tym wykreowała głównego bohatera tak, że pomimo iż nie jest zbyt dobrym człowiekiem, to i tak czytelniczki go po prostu kochają! Pod koniec książki w szczególności!

W tej historii nie było dużego przepychu wydarzeń i postaci co również można uznać za plus. Chociaż czasami wydawały mi się mało realne, ale może tylko mi :)

Niemniej jednak z przykrością muszę przyznać, że autorka mnie zawiodła, dość mocno. Pierwsza część podobała mi się naprawdę bardzo i nauczyła mnie kilku ważnych rzeczy, a ta niestety poza tym, że trzeba spędzać czas z rodziną póki można, nie nauczyła mnie zbyt wiele.
Nie żałuję czasu, który z nią spędziłam, bo zrelaksowałam się czytając tę powieść, ale wiem, że mogłam wykorzystać go na lepszą książkę.

Jeśli jednak lubi się luźne historie miłosne i szuka się książki na odstresowanie i "odmóżdżenie" to polecam po nią sięgnąć :)
Ja zakończyłam swoją przygodę z Kirsty Moseley, bo po prostu mnie zawiodła. Jednakże jeśli chcecie to próbujcie jej książek i wyróbcie sobie własną opinię ^^
Tytuł: Chłopak, który o mnie walczył
Autor: Kirsty Moseley
Tłumacz: Danuta Fryzowska
Ilość stron: 336
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 4-5/10
15

niedziela, 9 lipca 2017

Światło, które utraciliśmy

Cześć! Na koniec tygodnia przychodzę do Was z recenzją Światło, które utraciliśmy.
Niestety recenzja troszkę niedopracowana, bo naprawdę trudno mi napisać opinię o tej powieści, bo nadal do końca nie wiem co o niej sądzę. 
Pierwsze zdjęcie troszkę wygasiłam, więc utraciło słoneczne światło. Podoba się Wam?
Lucy i Gabe poznali się 11 września 2011 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się ostatnią?

Muszę przyznać, że była wyjątkowa- tak, to to prawda, ale mimo tego nie czułam przy jej czytaniu większych emocji i nie wstrząsnęła mną np. jak Promyczek. Jednak przebrnęłam przez nią z przyjemnością.
W szczególności dlatego, że wydarzenia były realne przez co czytelnik może wczuć się w historię. 
Ta recenzja i tak nie ma już  składu ani ładu, więc napiszę troszkę o bohaterach.
Tak jak Gabe interesuję się fotografią i chcę wiązać z tym przyszłość, dlatego też to jego życie najbardziej mnie zainteresowało. Czytając jego historię zastanawiałam się również nad swoją, ponieważ nie chcę żeby moja pasja pochłonęła mnie aż tak bardzo, że zrujnuje mi życie.

Polubiłam również główną bohaterkę,  ponieważ nie była jedną z tych irytujących i podejmujących głupie decyzje dziewczyn. Trzymałam za nią kciuki.  Jest silną i szczerą osobą.

Dlatego jeśli chodzi o bohaterów to jestem jak najbardziej na tak! Autorka wiedziała jak przedstawić postacie w wyjątkowy, ale i realistyczny sposób.

Cała powieść jest świetną inspiracją, ponieważ pokazuje nam jak jedna decyzja może zmienić bieg naszego życia. To nie tylko powieść o miłości, to także historia o czasie, wyborach dobrych decyzji, pasji i życiu.
Książka jest wzruszająca i pełna emocji. Jednocześnie jest również prawdziwa i piękna. Niestety pomimo to z nadal niewiadomych powodów czuję niedosyt i lekkie rozczarowanie. Myślę, że może być to spowodowane przewidywalnymi wydarzeniami i książka mnie nie zaskoczyła. 
Niemniej jednak jest to dobra historia i warto się z nią zapoznać chociażby dlatego aby zastanowić się nad swoim życiem i wyborami, które musimy podejmować.

Podsumowując, Światło, które utraciliśmy to książka pełna emocji, która uczy człowieka jak ważne jest podejmowanie dobrych decyzji i łączenie rodziny i pasji razem- nie osobno. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, jednakże jest do bólu przewidywalna przez co historia troszkę traci na swojej wartości, ponieważ w pewnych momentach powieści czuje się znużenie. Jako, że powieść jest naprawdę poprawna można poczuć niedosyt, tak jak stało się to w moim przypadku.
Niemniej jednak polecam i nie żałuje spędzonego z nią czasu.

Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Autor: Jill Santopolo
Tłumacz: Mateusz Borowski
Ilość stron: 304
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: Otwarte
Moja ocena: 7-7.5/10

Duża ilość zdjęć, ale mój kot jest taki uroczy!
Zaczytanego dnia!
26
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.