wtorek, 23 maja 2017

Nic do stracenia. Początek

Cześć, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją następnej książki K. Moseley. Zacznę może od opisu, a później przejdę do mojej chaotycznej recenzji :)
W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zmienia kilka lat jej życia w piekło. Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzić podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Stara się pomóc jej przezwyciężyć koszmary przyszłości. Co z tego wyniknie?

Zacznę może od głównych bohaterów.
Autorka zastosowała tą samą charakterystykę co w poprzednich książkach- bohater jest idealny, a bohaterka potrzebuje właśnie takiej osoby.
Nie uważam to za minus, ale nie jest to także plus, bo w końcu czytelnik znudzony tym- odejdzie.
Jednakże i tak muszę przyznać, że postać Ashtona naprawdę mi się spodobała. Bohater był czuły, opiekuńczy i oczywiście miał idealny charakter.
Niestety powieść popsuła mi postać Anny. Na początku była do zniesienia, ale przez 100 ostatnich stron była naprawdę irytująca. Denerwowało mnie jej ciągłe niezdecydowanie i jej zabawa uczuciami Ashtona. Rozumiem, że dużo przeszła, ale czasami chciałam rzucić tą książką o ścianę, bo nie mogłam patrzeć jakie cierpienie zadaje innym.
Mam nadzieję, że druga część będzie lepsza i postać Anny zmieni się choć trochę.

Nic do stracenia jest książką, która pokazuje jak radzić sobie z demonami przeszłości. Pokazuje jak trudno pozbierać się i choć trochę zacząć cieszyć się życiem po bardzo traumatycznych przeżyciach.
Nie zmienia to jednak faktu, że i tę książkę autorka napisała w lekki i przyjemny sposób, co powoduje, że czytelnik po prostu pochłania książkę.

Plusem jest również to, że bohaterzy nie od razu się w sobie zakochują, chociaż nie zmienia to faktu, że autorka mogłaby przedstawić to wydarzenie troszkę później, bo było to zabawne, kiedy już po trzech dniach Anna pozwalała dotykać się Ashtonowi, a wcześniej nawet rodzice nie mogli dotknąć jej dłoni.
K. Moseley podzieliła również narracje na dwóch głównych bohaterów, dzięki czemu możemy lepiej ich poznać.
Muszę przyznać, że zakończenie troszkę mnie zawiodło. Chociaż wiem, że będzie druga część to na koniec spodziewałam się czegoś "wow!", co spowoduje, że od razu chciałabym następną część. Niestety tak się nie stało.

Podsumowując, Nic do stracenia to lekka i przyjemna powieść na dwa czy trzy długie wieczory. To niezobowiązująca pozycja, którą czyta się błyskawicznie, przeżywa i zapomina po odstawieniu na półkę. Niemniej jednak polecam przeczytać tę pozycję, chociażby dla relaksu.
Nie brakuje tu oczywiście scen miłosnych, bo w końcu to romans :)
Tytuł: Nic do stracenia. Początek
Autor: Kirsty Moseley
Ilość stron: 464
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 7/10

Zaczytanych chwil kochani! 

5

wtorek, 16 maja 2017

Alkoholowy Tag Książkowy

Jako, że niedawno dodałam recenzję  na bloga (klik)  i pytania do blogera (klik), postanowiłam, że czas na tag!
Muszę przyznać, że długo szukałam tagu, który byłby ciekawy, lekko zabawny i przede wszystkim oryginalny i znalazłam!
Internet zaprowadził mnie na blog Kac Killer, na który serdecznie zapraszam :) Zauważyłam na nim Alkoholowy Tag Książkowy i pomyślałam, że to świetny pomysł! Autor bloga miał naprawdę dobry pomysł!
Zbliża się lato i słoneczko, więc zaszalejmy!
PERŁA- pozycja, którą kupiłam tanio, a okazała się całkiem niezła.
Dla mnie taką książką jest Do wszystkich chłopców, których kochałam, tę powieść kupiłam za 10 złotych! Naprawdę!
I muszę przyznać, że czytanie jej było naprawdę przyjemne, a sama powieść również była niczego sobie. Szkoda tylko, że w Polsce lubią wydawać tylko pierwsze tomy i po pozostałe będę musiała sięgnąć w języku angielskim, z tymi brzydkimi okładkami! 
Jeśli chcielibyście recenzję tej książki, to piszcie śmiało kochani :)

TANIE WINO- pozycja, którą kupiłam tanio, a była tragiczna.
Nie wymagałam dużo od książki kupionej za 5 złotych, ale myślałam, że będzie dobra chociaż troszkę. Okazało się jednak, że lepsze rzeczy pisałam, kiedy byłam małym dzieckiem niż to co znajduje się w tej książce. A mowa tu o Pocałunki z piekła. Ja naprawdę do tej pory nie wiem co to miało być. Autorzy tej książki chyba zrobili to dla żartu, naprawdę. Omijajcie tę książkę szerokim łukiem!

PIWO KRAFTOWE- książka świetna, niszowa, którą nie każdy doceni. 
Według mnie jest naprawdę dużo niedocenionych książek, które są naprawdę dobre! Taką powieścią jest na przykład Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu, to cudowna książka, która ma w sobie duży przekaz, a znam niewiele osób, które ją przeczytało (recenzja). 
Poza tym muszę wymienić tu jeszcze serię Ogień i woda, która jest świetna i moim zdaniem lepsza od Igrzysk Śmierci, a naprawdę rzadko widzę ją w blogosferze i na forach książkowych (recenzja). Ludzie, czytajcie to!
Muszę wspomnieć również o książce Imię wiatru, jest świetna, a naprawdę mało osób ją przeczytało. I poleciła mi ją naprawdę cudowna i wyjątkowa osoba! 
CZYSTA- książka, po której miałam kaca 
I tu ponownie jest Gdzieś ta w szczęśliwym miejscu, jednakże nie tylko bo chciałabym jeszcze wspomnieć o trylogii Szkoła latania (recenzje- 1 i 2). Po skończeniu tych książek moja pierwsza myśl, to "Co ja teraz zrobię ze swoim życiem?", a po dwóch następnych dniach nadal nie mogłam ruszyć żadnej innej książki, nawet mojego ukochanego Oddam Ci słońce.

LIKIER KOKOSOWY- przyjemna, choć nieco egzotyczna książka. 
Jeśli egzotyczna, to moja pierwsza myśl wędruje do dwóch tomów serii Biuro Podróży Samotnych Serc (recenzje 1 i 2). Akcja pierwszej części dzieje się w Tajlandii, natomiast drugiej w Indiach. Książki czytało się naprawdę świetnie- miłosna historia, problemy w pracy i  inne szalone wydarzenia na tle egzotycznych krajów- czego chcieć więcej? 

KAMIKADZE- książka, którą czyta się szybko.
I tutaj polecę serię, a mianowicie Lato koloru wiśni. Pierwszy tom tej serii (recenzja) przeczytałam w dwa dni, a książka ma około 500 stron!  Drugi niestety czytałam troszkę dłużej, ale tylko dlatego, że musiałam się uczyć. To przyjemna, lekka i co najważniejsze zabawna seria, którą czyta się naprawdę szybkim tempem. 

CHLANIE NA POSIADÓWCE- książka, o której lubię rozmawiać. 
Lubię rozmawiać o każdej książce, więc jak tu wybrać?!
Postanowiłam, że w tym punkcie wymienię po prostu moje ulubione powieści, oczywiście znajdzie się tu Oddam Ci słońce, które jest cudowne! Poza tym muszę wspomnieć o Małym życiu- ta książka to dzieło sztuki i o Małym Księciu, bo ta z pozoru malutka książka, to wielka kopalnia inspirujących cytatów. 
Chcielibyście recenzje książek wymienionych w tym punkcie? :)

CH#@OWA IMPREZA- książka, której nie skończyła czytać
Tytuł tego punktu troszkę zmieniłam ponieważ mojego bloga czytają również osoby młodsze i nie chcę aby natknęły się na brzydkie słowa :)
Wracając do książki, której nie skończyłam czytać. hmm... Taką książką jest Pan Tadeusz, najgorsza lektura jaką miałam! 
Oczywiście nie zabraknie tu Pocałunków z piekła, bo ten zbiór opowiadań to czyste zło i odłożyłam je już po 30-40 stronach. Po zdjęciu możecie wywnioskować jakie nastawienie mam do tej książki.
ŻUBR- bestseller, który mi się nie podobał.
Hm, tak myślę i myślę i stwierdzam, że ma  kilka takich książek. A mam tu na myśli, chociażby Harry'ego Potter'a na którym zatrzymałam się przy pierwszym tomie i za żadne skarby świata nie wrócę do tej serii. Nie podoba mi się również ostatnio bardzo sławna Prawdodziejka.
A tu zostawiam Wam link, o popularnych książkach, których nie przeczytam.

WHISKY- książkowy klasyk, którym powinno się delektować. 
Długo nad tym myślałam i muszę przyznać, że naprawdę nie wiem. Czytam klasyki, ale obecnie nic nie przychodzi mi do głowy.
Może Wy polecicie mi coś dobrego? :)

GRZANE WINO- książka idealna na chłodne wieczory.
Dla mnie taką książką jest Lato koloru wiśni. To powieść, która jest tak ciepła i przyjemna, że pomimo chłodu jesteśmy rozgrzani. Zawiera również świetny humor, więc smutny i zimny wieczór nam nie grozi! (Dziękuję za książkę Bartek! :D)
Takimi książkami są również Małe życie, Do wszystkich chłopców, których kochałam oraz wiele wiele innych.
Każda książka jest dobra, więc jak tu je wymienić, hm?
SOMERSBY- książka idealna na lato.
Inne zasady lata! Nie dość, że tytuł jest idealny, to w dodatku akcja dzieje się oczywiście w lecie. Jest to przepiękna powieść o miłości, przyjaźni i akceptacji. Poza tym książka jest krótka, więc nawet brak czasu w letnie dni nie przeszkodzi nam, aby ją przeczytać.

NAJDROŻSZA FLASZKA W BARKU- książka, którą mam, słyszałam, że jest świetna, ale jeszcze jej nie przeczytałam.
Takich książek jest naprawdę dużo! Wymienię tylko cztery, dobrze? Więc, zacznę od Króla Kruków, który jest u mnie już naprawdę długo. Zrobili nawet dodruk, a ja nadal tego nie przeczytałam!
Mam również Promyczka (Dziękuję Magda!), ale jest tak grubaśny, że chyba poczeka na wakacje.
Na mojej półce czekają też Cyrk nocy i Szóstka wron. I kiedy ja to przeczytam, hm?
Słyszałam, że to świetne książki, a one czekają i czekają.
MODŻAJTO- książka dobra dla kobiet.
Według mnie taką książką jest Milion cudownych listów (recenzja już wkrótce!). Autorka książki opisuje swoje życie podczas choroby. Jest to bardzo motywująca i przede wszystkim mądra książka. Pokazuje, że niektóre nasze problemy, którymi się zamartwiamy to błahostki. Powieść ta jest bardzo kobieca i uczuciowa, więc każda kobieta powinna się z nią zapoznać.
Polecam również Mleko i miód, jest to poezja kobieca. I choć czytałam na razie tylko kilka tekstów z tej książki, to wiem, że jest naprawdę dobra, mocna i motywująca.
Te dwie książki są po prostu obowiązkowe!

TATRA- najgorsza książka mojego życia.
Nie mam takiej książki, ponieważ jeśli trafię na naprawdę tragiczną książkę, to po prostu ją odkładam, sprzedaję lub oddaje komuś lub do biblioteki.

PIĘĆDZIESIĄTKA CZYSTEJ Z SOKIEM GREJPFRUTOWYM- najlepsza książka jaką czytałam.
O jejku, jest to oczywiście Oddam Ci słońce, bo kocham tę książkę całym serduszkiem.
Jednak nie mogę wybrać tylko jednej, tak się nie da. Kocham za dużo powieści. Małe życie, Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu, Lato koloru wiśni, Mały Książę...

A do wykonania tagu nominuję:
I wszystkich chętnych :)

Mam nadzieję, że post się spodobał i nie zanudził Was. Do zobaczenia niebawem! 

18

poniedziałek, 8 maja 2017

Eccedentesiast- osoba ukrywająca ból za uśmiechem

Hej, hej kochani. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją Eccedentesiast autorstwa Łukasza Skotniczny. Zapraszam do czytania!

Eccedentesiast to osoba ukrywająca ból za uśmiechem.
Dwóch chłopców, mających za sobą bolesną przeszłość targanych rozmaitymi problemami czasu dojrzewania, otrzymuje niezwykły dar. To, w jaki sposób go wykorzystają, zależy tylko od nich.
Zacznę może od minusów tej powieści.
Po pierwsze, w książce brakowało zdań złożonych, naprawdę. Autor napisał powieść w dziecinnie prostym stylu i przez to niestety troszkę źle się czytało. Miałam wrażenie, że niektóre zdania i dialogi były niepotrzebne i dość wymuszone. Niemniej jednak powieść czytało się bardzo szybko i w dużej mierze można to zawdzięczać właśnie prostocie pisania.

Drugim minusem jest sztuczne i nierealne opisanie umiejętności głównych bohaterów. Kiedy czyta się o tym, ma się wrażenie jakby była to bajka, taka dla dzieci.
Reakcja chłopców na otrzymane umiejętności była po prostu śmieszna, bo nikt normalny nie cieszyłby się z tego już po pięciu minutach od zauważenia tego.

Ostatnim minusem jest szybkie tempo wydarzeń i brak rozwinięcia do niektórych wątków. Wszystko dzieje się naprawdę pośpiesznie i nie da się porządnie wczytać ani przywiązać do którejś z postaci, ponieważ na po kilku stornach jest już mowa o zupełnie czym innym.
Teraz przejdźmy do plusów.
Autor miał bardzo dobry pomysł na fabułę i bohaterów, jednak w pełni nie wykorzystał swojego potencjału. Dobrał również oryginalnych bohaterów, którzy mieli niepowtarzalną osobowość i historię.
Naprawdę szkoda, że tego nie wykorzystał.

Jest krótka, co można uznać za plus, bo jest to powieść na jeden wieczór. Jednakże nie pogardziłabym nieco dłuższą, chociażby 300 stronicową historią.
Może jest nadzieja na kontynuację? Ponieważ autor zakończył to w dziwny i zaskakujący sposób i naprawdę jest to dobry materiał na dalszą część.

Ostatnim plusem jest połączenie romansu z thrillerem, ponieważ zostało to pokazane w naprawdę świetnym stylu.
Zaletą są również zwroty akcji i drastyczność poszczególnych fragmentów. I oczywiście brak happy end'u, za co duży plus, bo lubię takie zakończenia! Jednakże nic nie wiadomo, bo kontynuacja może zaskoczyć nas szczęśliwym zakończeniem.
Podsumowując, Eccedentesiast to prosta książka na jeden deszczowy wieczór. Jest dość niedopracowana, jednak wszystko da się naprawić w drugiej części :)
Nie zmienia to faktu, że jest to całkiem ciekawa powieść, która poprzez zwroty akcji przyciąga czytelnika do dalszego czytania.
Mi książka średnio przypadła do gustu i po dalszą część sięgnę tylko z czystej ciekawości. Jednakże dla mało wymagających czytelników ta książka będzie naprawdę bardzo dobra :)

Tytuł: Eccedentesiast
Autor: Łukasz Skotniczny
Ilość stron: 222
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 4.5/10

Recenzja naprawdę krótka, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Zaczytanych chwil!
8

niedziela, 30 kwietnia 2017

Czy to prawda, że da się poszerzyć wiedzę z historii poprzez przyjemność?

Cześć, dzisiaj przychodzę do Was z dość krótką i nietypową recenzją, a mianowicie opowiem Wam o książce Księżna Margaret autorstwa Danielle Dutton.
Księżna Margaret jest niebanalną biografią Margaret Cavendish - awangardowej, utalentowanej i nad wyraz niekonwencjonalnej arystokratki, która żyła w XVII wieku. Margaret z zamiłowaniem tworzyła piękne tomiki poezji, eseje, scenariusze feministycznych sztuk teatralnych oraz opowieści typu science fiction. A były to czasu, w których kobieta pisarka nie miała racji bytu.
Ponadto Margaret była damą dworu arystokratycznego pochodzenia.
Księżna Margaret, to powieść, która, choć osadzona w XVII wieku jest nietypowo współczesna.
Więcej zdradzi Wam treść książki i historia Margaret :)

Nie jestem zwolenniczką historii  i jako taka osoba nie byłam pewna czy ta książka przypadnie mi do gustu. Muszę jednak przyznać, że te 200 stron historii księżnej dużo mnie nauczyło i nie zanudziło, co więcej bardzo przyjemnie mi się czytało.
Pomimo, że książka ma niewiele stron możemy poznać dużo zmian, ludzi, obyczajów.

Naprawdę rzadko czytam biografie, jednakże lekki styl i przemienna prezentacja myśli, zachowań i fantazji bardzo przypadły mi do gustu i książkę przeczytałam naprawdę szybko i z przyjemnością.
Plus tej biografii to przede wszystkim osobliwość i nuta fascynacji w tej całej historii.

Książka była przede wszystkim prawdziwa, ponieważ autorka przeplatała historię Margaret, wraz z wojną, arystokracją i rządem.
Autorka dała nam również możliwość poznania różnych miejsc, opisała je w sposób ciekawy i przede wszystkim realistyczny.
Jeśli chodzi o samą główną bohaterkę, to mam co do niej mieszane uczucia. Spodziewałam się u niej kilka innych cech niż posiada. Dostałam kobietę, która pomimo swojego miejsca w hierarchii, spełnia się i nie przejmuję się konsekwencjami, które mogą później nastąpić.
Jednakże momentami denerwowało mnie pesymistyczne podejście bohaterki do niektórych spraw.

Margaret jest jak książka- z pozoru wydaje się niepewna i skryta. Dopiero po napisaniu swoich dzieł zaczyna zaskakiwać. Z całą pewnością muszę jednak przyzna, że jest po prostu wyjątkowa.

Dzieła które wydała Margaret, przyniosły jej sławę, może nie bardzo dużą, ale jednak znaczącą w świecie poetyckim. Z początku jej dzieła nie były zbyt dobrze odbierane, bo przecież kobieta i poezja to coś niedorzecznego!

Podsumowując, Księżna Margaret to przede wszystkim mądra książka, z której możemy się czegoś nauczyć. Książka ta, to literacka fikcja, jednakże odnajdziemy w niej trochę prawdziwego charakteru osobliwej Margaret. Sposób napisania zachęca, więc kiedy zaczniemy czytać "to coś" będzie pchało nas do dalszego czytania, nawet kiedy nie jesteśmy fanami historii. To historia przekazana w lekki i przyjemny sposób. Czytając tę książkę poszerzamy swoją wiedzę poprzez przyjemność.
To pozycja, którą warto przeczytać, chociażby dla poznania historii Maggie.

Tytuł: Księżna Margaret
Autor: Danielle Dutton
Tłumacz: Edyta Świerczyńska
Ilość stron: 200
Gatunek: biografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Moja ocena: 6/10

Zaczytanych chwil!
12

środa, 26 kwietnia 2017

10 pytań do blogera

Cześć!
Naprawdę dawno mnie tu nie było, ale nie miałam czasu na nic innego niż nauka. W tym miesiącu naprawdę mało czytałam, prawie nic nie pisałam na bloga i nie zrobiłam zbyt dużo zdjęć. Naprawdę nad tym ubolewam. 
Jednakże, po złym czasie zawsze nastąpi ten dobry i tak oto przyszłam dziś do Was z postem 10 pytań do blogera. Taki wpis zobaczyłam u Lost In My Books (serdecznie zapraszam!) i stwierdziłam, że na rozgrzewkę przed lawiną postów w przerwie majowej będzie idealny. Nie myślcie, że przez najbliższe dwa tygodnie dam Wam spokój, o nie! Szykuję dużo recenzji, tagów i zdjęć!
Tymczasem zapraszam do czytania :)  
1.Ulubiony gatunek literacki?
Dla mnie jest to przede wszystkim literatura obyczajowa i psychologiczna. Lubię rzeczywistość i zastanawianie się nad wartościami życiowymi. Uwielbiam poznawać nowych bohaterów i wnikać w ich charakter, problemy, myśli. 
Kiedyś odpowiedziałabym, że to właśnie fantastyka jest moim ulubionym gatunkiem, ale naprawdę się zmieniłam i rzadko czytam takie nierealne historie, ale jeśli byłaby to naprawdę dobra fantastyka, to z chęcią przeczytam całą taką serię na raz :) 

2.Czy przy czytaniu jesz albo pijesz?
Nie lubię jeść przy czytaniu, ponieważ nie mogę się skupić. Nie chodzi już o zabrudzenie kartek książki, tylko o rozpraszanie się. Załóżmy, że jem marchewki przy czytaniu i zamiast zatracić się w historii, słyszę tylko dźwięk chrupania. Nie umiem tak! 
Co do picia, lubię mieć coś gorącego pod ręką (najlepiej owocową herbatkę) i od czasu do czasu popijać sobie na ogrzanie się. Poza tym zawsze kiedy czytam moje ręce stają się po jakimś czasie lodowate, naprawdę! I lubię ogrzewać sobie dłonie gorącym kubkiem :)
3.Czy łamiesz grzbiet książki?
Nigdy! Fuj! Według mnie to strasznie brzydko wygląda. Staram się czytać tak, aby grzbiet się nie złamał. Niestety nie zawsze się da i jak już się tak stanie to nie rozpaczam po tym zbyt długo. Dlatego najbardziej lubię książki w twardych oprawach i naprawdę nie przeszkadza mi to, że są wtedy ciężkie i grube. I tak je uwielbiam!
4.Ulubione blogi?
Na pewno Filip w labiryncie książek, uwielbiam tego człowieka! 
Podczytuję również:
I wiele wiele innych świetnych blogów! Niestety wymienianie ich zajęłoby mi naprawdę dużo czasu.

5.Kawa czy herbata?
Niestety nie mogę wybrać tutaj odpowiedzi, bo lubię i kawę i herbatę. 
Jednakże to herbatę piję kilka razy dziennie i najbardziej lubię czarną, aloesową i o smaku jagodowej muffiny, pycha!
Kawę piję raz na jakiś czas, ponieważ nie jest to zdrowe dla mojego organizmu i zębów. Chociaż gdyby zastanowić się dłużej to herbata też, ale chyba troszkę mniej! 

6.Filmy czy seriale?
Zdecydowanie seriale. 
Wcześniej nie oglądałam praktycznie nic, czasami jakiś film albo bajkę. Ostatnio jednak zaczęłam oglądać seriale i muszę przyznać, że naprawdę mnie to wciągnęło. 
Jednakże nie zmienia to faktu, że ekranizacje zajmują naprawdę małą cząstkę mojego życia, bo wolę rozwijać swoje pasje niż siedzieć przed laptopem.

7.Książka, którą teraz czytasz? 
Jest to Althea & Oliver. Ostatnio miałam zastój czytelniczy i chciałam sięgnąć po coś lekkiego i mało ambitnego. Jestem na początku tej powieści, ale wydaje się całkiem przyjemną historią. Poza tym dostałam różę przy zakupie tej książki! 

8.Ulubiony kolor?
Różowy. Naprawdę bardzo lubię ten kolor. Zawsze kiedy gdzieś wychodzę mój ubiór musi mieć coś różowego, kiedy kupuję coś, to daną rzecz wybieram zazwyczaj w kolorze różowym. Nawet na różowe książki zwracam większą uwagę niż na te w ciemnych kolorach. 
Zapytajcie któregoś z moich znajomych, potwierdzą to! :)
9.Czy zaznaczasz przeczytane książki zakładkami czy przypadkowymi papierkami?
Zawsze do książki którą aktualnie czytam dobieram pasującą zakładkę i wkładam znaczniki w środek książki. 
Nie umiem zaznaczyć strony paragonem lub zwykłym świstkiem papieru. Chyba, że są to ekstremalne sytuacje, jak zaczęcie książki po wyjściu z księgarni i nie posiadanie zakładki przy sobie.

10.Twoja ulubiona seria książkowa?
Czytam naprawdę mało serii. Jednakże mam ulubioną duologię, a mianowicie Lato koloru wiśni.
Ta duologia to po prostu cudo!
Książki pełna uczuć i humoru, uwielbiam! Naprawdę musicie to przeczytać, przypilnuje Was!
A recenzję pierwszego tomu znajdziecie tutaj.


To tyle. Uciekam pisać recenzje na kolejne dni ^^
Poza tym czekam aż Filip napisze post z tymi pytaniami!

Zaczytanych chwil kochani!

*Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i zabraniam ich kopiowania oraz udostępniania publicznie bez mojej zgody. 
10

czwartek, 13 kwietnia 2017

Mało znane książki, które warto przeczytać

Hej kochani!
Dawno mnie tu nie było, ale myślę, że nie miałam na to wpływu i po prostu nie mogłam nic dla Was napisać.
Na szczęście już wróciłam! Przynajmniej na czas przerwy świątecznej.
Długo zastanawiałam się co napisać  i stwierdziłam, że chcę trochę porozmawiać o mało znanych książkach, które według mnie naprawdę warto przeczytać.
1."Szkoła latania" Sylwia Trojanowska
Moim zdaniem ta książka, a nawet cała seria zasługuje na dużo większą uwagę.
Powieść wydaje się lekka, ale porusza naprawdę trudne tematy- problemy z odżywianiem, przemoc i problemy rodzinne, Nie zabraknie w niej również miłości, jednakże wątek ten jest tu naprawdę dobry, bo bez trójkąta miłosnego!
Naprawdę mi przykro, że tak dobra historia jest tak mało znana.
Wiem, że większość książkoholików nie lubi polskich autorów, ale uwierzcie mi- oni też mają naprawdę duży potencjał i talent .Wspierajmy ich i czytajmy to co piszą, bo robią to naprawdę dobrze.
(Recenzja)
                                             
2."Tam gdzie spadają anioły" Dorota Terakowska
Ponownie książka polskiej autorki, ale czemu by nie, skoro piszą tak dobrze, prawda?
Czy nie warto jest przeczytać powieść o dziewczynce, która straciła swojego Anioła Stróża?
Historia, którą napisała Pani Dorota jest naprawdę wzruszająca i łapiąca za serce.
Ja tę powieść przeczytałam w jeden dzień-  to naprawdę wciągająca książka.
Powtórzę się, ale naprawdę warto czytać prace polskich pisarzy.
3."Przyrzeczeni" Beth Fantaskey
Jeśli lubisz miłosne historie o wampirach, to nie wiem dlaczego tego jeszcze nie przeczytałeś!
Osobiście nie lubię takich książek i rzadko sięgam po fantastykę, ale kiedy zaczęłam czytać tę powieść to się zakochałam. Bohaterowie, wątek, wydarzenia- wszystko było naprawdę świetnie przedstawione.
Natrętny, irytujący lecz nieziemsko przystojny wampirzy książę- czego chcieć więcej?
4."Inne zasady lata" Benjamin Alire Saenz
Ta powieść jest jedną z moich ulubionych. Naprawdę rzadko słyszę żeby ktoś ją znał. Szkoda, bo o tej książce mogłabym rozmawiać godzinami.
Autor porusza tematy orientacji, wolności, przyjaźni i miłości.
Powieść jest delikatna i moim zdaniem bardzo inspirująca. Poza tym ma tyle cudownych cytatów, że trzeba ją przeczytać chociażby dlatego.
5."Pamiętnik narkomanki" Barbara Rosiek
Szczerze? Naprawdę nie lubię tej książki.
Jednakże nie zmienia to faktu, że uważam iż każdy powinien ją przeczytać.
Według mnie to naprawdę mocna powieść, która daje do myślenia, często nawet je zmienia.
Z tą historią powinien zapoznać się każdy chociażby dlatego, żeby nie popełnić takiego samego błędu co główna bohaterka książki.

Co sądzicie o takich postach?
Podobny wpis możecie przeczytać tutaj.
Jutro będę przygotowywać dla Was posty i mam do Was pytanie.
Chcielibyście recenzję, tag czy post około-książkowy?
Zaczytanych chwil kochani!
45

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Córeczka

Cześć :) Dziś przychodzę do Was z recenzją książki Anny Snoekstra, a mianowicie Córeczka
Nie przedłużając, zapraszam do czytania.
Dziś troszkę inna recenzja, ponieważ nie wiem co sądzić o tej książce.
Kilka lat żyła na ulicy. Przyłapana na kradzieży, wykorzystuje podobieństwo do zaginionej Rebeki Winter i kradnie jej tożsamość. Świetnie odnajduję się w roli kochającej córki i siostry. Śpi w łóżku Rebeki, nosi jej ubrania, żyje cudzym życiem. Jednak przy okazji odkrywa coraz więcej ponurych sekretów na pozór idealnej rodziny. Zbyt późno zrozumie, że nie tylko ona jest pozbawioną skrupułów oszustką, a zniknięcie Rebeki ma drugie dno, którego lepiej było nie poznawać. 
(Opis zapożyczyłam od lubimyczytac.pl, bo po szkole nie mam siły myśleć nad opisaniem fabuły).

Zacznę od plusów tej książki.
Powieść została napisana w prosty, ciekawy sposób, który ułatwia nam szybkie czytanie. Autorka nie dopisywała zbytecznych tekstów. Opowieść jest pisana w dwóch czasach- przeszłym, czyli w czasie zaginięcia Rebeki i teraźniejszym, w którym bohaterka skradła tożsamość.

Plusem jest również  nastrój, który stworzyła autorka. Przez całą powieść zastanawiamy się co w historii tej rodziny jest nie tak- czy bohaterowie są psychicznie chorzy, a może to efekt molestowania? Autorka wzbudza w nas lęk.
Jest to naprawdę duży plus tej powieści.

Dużym plusem jest również zakończenie, które jest naprawdę zaskakujące. Po odłożeniu książki przez jakiś czas nie wiedziałam co ze sobą zrobić, naprawdę! 

Zaletą jest również okładka, która naprawdę przyciąga wzrok i jest bardzo tajemnicza! Jest też w świetnej kolorystyce. Bardzo mi się podoba!
No to teraz minusy!
Pierwszym minusem jest podszywanie się pod Rebekę. Przecież to widome, że własna matka pozna swoją córkę. Trudno było uwierzyć, że nie pozna, ponieważ bohaterka ma inny głos, czy znaki szczególne. 

Nie podobało mi się również niedopracowanie A. Snoekstra nie dopracowała kilku  naprawdę ważnych szczegółów i czytelnik sam musi łączyć sobie fakty i domyślać się niektórych rzeczy.
Dostajemy strzępki informacji i nic nie wiemy o głównej bohaterce. Wiecie co? Ja nawet nie wiem jakie jest jej prawdziwe imię. 
Jako książkoholik wiem, że nikomu się to nie spodoba.

Muszę przyznać, że jest to powieść o której nie mam pojęcia co więcej napisać. Historia była świetna, ale wykonanie mocno przeciętne, Książkę przeczytałam naprawdę szybko, jednakże poza zakończeniem nie dostałam nic zaskakującego.
Podsumowując, Córeczka to przeciętna powieść, którą szybko się zapomni. Jest to książka na jeden wieczór. Historia naprawdę dobra, ale niedopracowana. 
Jednakże jeśli nie czytasz kryminałów, to na pewno Ci się spodoba, bo jest to niewymagająca i dość lekka powieść.
Z przykrością muszę przyznać, że jest tylko troszkę lepsza od Dziewczyny z pociągu.
 

Tytuł: Córeczka
Autor: Anna Snoekstra
Tłumacz: Dorota Stadnik
Ilość stron: 272
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller 
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Moja ocena: 6/10

Zaczytanych chwil!
8

poniedziałek, 27 marca 2017

[POST SPECJALNY] Szept wiatru- fragment

Cześć! Dziś zdradzę Wam fragment książki Szept wiatru autorstwa Sylwii Trojanowskiej.
Chyba nie muszę wspominać jak bardzo uwielbiam tę serię, prawda?
Fragment powieści zamieszczam tu z prostego powodu- chcę Was bardzo zachęcić do przeczytania tej serii.
Pierwszy tom jest świetny, drugi cudowny, a ostatni to rewelacja! Do tego to zaskakujące zakończenie!
Ta seria to cud, miód i orzeszki!
Razem z wydawnictwem Videograf, patronkami powieści oraz ambasadorkami książki postanowiłyśmy przetoczyć Wam kilka cudownych momentów z Szept wiatru.
Ja mam fragment 14, więc jeśli chcecie to na dole zamieszczam linki do pozostałych 13 postów :)
Nie przedłużając, zapraszam do czytania! <3
"Spojrzałam na nią. Wydawała się taka spokojna, rozleniwiona i… chyba szczęśliwa. Jej cera, lekko zaróżowiona, a nie przeraźliwie blada, jak to miało często miejsce dawniej, kiedy tylko przebywała w otoczeniu Matyldy, dodawała jej urody i sprawiała, że wyglądała nie na czterdziestolatkę, ale na kobietę przynajmniej dziesięć lat młodszą. 
Matka poklepała mnie po kolanie i cichutko cmoknęła.
— Dużo ci zawdzięczam… — stwierdziła, a ja spojrzałam na nią, okazując brak zrozumienia. — Wiele lat zmagałam się ze sobą, z brakiem pewności siebie, z uległością, z wieloma rzeczami. Był nawet taki okres, o którym nie chcę pamiętać. Brałam wtedy silne leki, żeby się tym wszystkim nie przejmować. — Choć mówiła cicho, teraz jeszcze bardziej ściszyła głos. — I wtedy ty się zjawiłaś ze swoim problemem. Wtedy zemdlałaś, a ja postanowiłam ci pomóc. W zeszłym roku, po tej pamiętnej imprezie urodzinowej Roberta, bardzo źle spałam. Nie z powodu koszmarów ani z przejedzenia, ale z powodu wyrzutów sumienia, które się we mnie obudziły. Kiedy w końcu zasnęłam, przyśniła mi się babcia Zuza, najcudowniejsza kobieta, której brak, choć nie ma jej już nami od wielu lat, nadal mi doskwiera. W każdym razie moja kochana mama przemówiła mi wówczas do rozumu.
— Babcia Zuza? — Rozpromieniłam się na samą myśl o tej kochanej kobiecie, której ciepłego uśmiechu nigdy nie zapomnę. — A co zrobiła?
— W tym śnie kłóciła się z Matyldą i z Robertem o to, że nie traktują mnie z szacunkiem. Przyglądałam się tej scenie z boku, patrząc na walczącą matkę i na siebie, skuloną gdzieś pod ścianą. Nie podobałam się sobie. Było mi głupio z powodu swojej bezradności. Potraktowałam ten sen jak przesłanie i wskazówkę zarazem, i obiecałam sobie, że się zmienię, że przestanę być ofiarą losu, a stanę się kimś godnym uwagi oraz zaufania, nie tylko dla Roberta i Matyldy, ale przede wszystkim dla ciebie. Zrozumiałam, że babcia Zuza pojawiła się po to, bym uświadomiła sobie, że nie dasz rady przejść przez cały proces z tak słabą matką, jaką wówczas byłam.
— Naprawdę to była babcia Zuza?
— Nawet gdybym jej nie widziała, a zobaczyłam ją bardzo wyraźnie, to i tak jedyną osobą, którą stać było na tak mocny ochrzan pod czyimkolwiek adresem, była właśnie moja mama.
— Niesamowite!
— Wtedy pomyślałam sobie, że skoro sama babcia Zuza postanowiła mnie nawiedzić, to było coś na rzeczy. Wzięłam to sobie do serca i zaczęłam się zmieniać. Nie przyszło mi to nazbyt łatwo, ale krok po kroku zaczęłam swoją metamorfozę. Kupiłam kilka poradników. Były nawet interesujące i otwierały mi oczy na to, kim byłam i kim mogłam być. Jeden z poradników stał się dla mnie prawdziwym przełomem, najcenniejszą lekcją. Przeczytałam w nim historie kilku kobiet, które pewnego dnia postanowiły przestać być ofiarami losu, osobami wykorzystywanymi. Zapragnęłam żyć tak jak one. Przysięgłam sobie, że każdego dnia poczynię jakiś krok, drobny krok w stronę tego, bym mogła z podniesioną głową przyglądać się sobie w lustrze i żebyś ty była ze mnie dumna. To wiele dla mnie znaczyło. Zaczęłam też rozmawiać na ten temat z Robertem. Początkowo mnie nie rozumiał, nie wiedział, czego chcę, złościł się, nawet krzyczał. Po pewnym czasie zaczął jednak inaczej na mnie patrzeć, bo ja też inaczej na niego patrzyłam, inaczej się zachowywałam, inaczej odzywałam. I w końcu jego stanowisko się zmieniło, a on sam zaczął mnie lepiej traktować. Hmmm… Nasze małżeństwo może nie jest idealne… — westchnęła, po czym dodała, patrząc mi prosto w oczy: — …ale jest dobre, czasami nawet bardzo dobre."

Jeśli jesteście ciekawi co dalej, to zapraszam Was na kolejny fragment z Szeptu wiatru, który ukaże się już jutro, tym razem u Wioli z Subiektywnie o książkach .
Nawet mój kot lubi tę książkę! 
Pozostałe fragmenty:
(Fragment powinien być, ale niestety go nie widzę)

0
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.